🎳 Złoża Gazu W Syrii

Negocjacje między Polską a Czechami w sprawie przyszłości kopalni Turów zostały przerwane. Sprawa nadal toczy się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (TSUE), który nakazał Polsce wstrzymanie pracy kopalni Turów do czasu wydania wyroku i zasądził karę 500 tys. euro dziennie za każdy dzień niewykonania postanowienia.
Kraje na Bliskim Wschodzie dzielą się na Szyitów (Iran, Irak, Bahrajn, Azerbejdżan i Liban), Alawitów w Syrii oraz na Sunnitów (wszystkie inne państwa od Turcji po Indie w tym Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar). Oba wyznania pozostają jednak w obrębie religii islamu. Większość stanowią sunnici, którzy stanowią około 85% wyznawców islamu. W krajach, których panuje Sunnizm prześladuje się Szyitów oraz nie posiadają tych samych praw co sunnici. W Arabii Saudyjskiej panuje Wahabizm. Kraj ten jest największym „sponsorem” sunnickim, a przede wszystkim, Wahabizmu. Budują oni na całym świecie meczety oraz madrasy (szkoły sunnickie). Wahabizm oznacza rządzenie poprzez argument siły i przestrzegania prawa szariatu. PLANY STANÓW ZJEDNOCZONYCH WOBEC BLISKIEGO WSCHODU Federacja Rosyjska jest dostawcą gazu dla całej Europy. Eksport źródeł energetycznych stanowi lekko ponad 20% przychodów budżetowych Rosji oraz uzależnia kraje europejskie od dostaw rosyjskiego gazu. Amerykanie pragną konkurować z Rosją i mieć Europę „na wyłączność” w swojej strefie wpływów. W tym celu powstały plany osłabienia pozycji Rosji poprzez nowe źródła dostaw gazu i ropy. Posiadaczem jednych z największych złóż gazu ziemnego jest Katar, a Arabia Saudyjska złóż ropy naftowej. Oba państwa są niezwykle przywiązane do Stanów Zjednoczonych. Wykorzystując oba kraje, amerykanie chcieli zwiększyć swoje wpływy w Europie i ugruntować je na Bliskim Wschodzie. W 2009 roku rząd Kataru przedstawił światu plany zbudowania Gazociągu, który przechodzić będzie od Kataru przez Arabię Saudyjską, Jordanie, Syrię i Turcję wykorzystując Gazociąg Nabucco. Turcja będzie dystrybutorem na rynek europejski. Włączone w ten projekt miały być również Azerbejdżan ze swoim gazociągiem TANAP, który miał być zasilany również gazem z Kazachstanu i Turkmenistanu. Również Egipt miał zasilać dostawy gazu dla tego gazociągu. Gaz ten byłby tańszy niż ówcześnie pozyskiwany przez Syrię od Rosjan, a to nie leżało w syryjskim interesie. Prezydent Syrii, Bashar Al-Assad sprzeciwił się wizji amerykańskiej dominacji. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęła się tzw. Wiosna Arabska, która obalała ówczesnych rządzących, w tym Kaddafiego (artykuły o Libii). W 2011 roku, tuż po rozpoczęciu wojny w Syrii (artykuł), Assad podpisał umowy dotyczące budowy gazociągu z Iranem i Irakiem przeznaczonym na rynek wschodni, a także europejski. Byłby to najdłuższy gazociąg na Bliskim Wschodzie. Wartość tego przedsięwzięcia szacowano na 10 mld dolarów o przepustowości maksymalnej do 240 mld m3 rocznie! Nord Stream po rozbudowaniu do Nord Stream 2 osiągnąłby przepustowość maksymalną do 120 mld m3 rocznie. W maju 2007 roku ówczesny prezydent USA, George W. Bush jr. autoryzował operacje CIA przeciwko Iranowi. Mówi się, że już w 2001 roku zostały zaplanowane sposoby destabilizacji Bliskiego Wschodu przez Stany Zjednoczone. Konflikt Syryjski został zaaranżowany przez Stany Zjednoczone, a ich wykonawcą był izraelski Mossad. Po wyznaczeniu tzw. czerwonej linii przez Baracka Obamę, której nie może przekroczyć reżim Assada w związku z użyciem broni chemicznej. Powtórne jej użycie zaaranżował Mossad wynajmując syryjskich najemników do sprowokowania konfliktu globalnego i powtórnej obecności wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych i ich koalicjantów (więcej na ten temat tutaj). Rosja ich jednak uprzedziła, ale o tym za chwilę. Najpierw nakreślę Państwu tok wydarzeń na arenie międzynarodowej w trakcie trwania konfliktu. Na początku 2014 roku na Ukrainie wybuchł tzw. Euromajdan wspierany czynnie przez Stany Zjednoczone i popierany przez kraje zachodnie. Również w 2014 roku rozpoczął się konflikt izraelsko-palestyński w Strefie Gazy, którą w kolejnych latach zaczął całkowicie okupować. Izrael od 2014 roku zaczął bombardować Jemen bombami neutronowymi oraz Syrię. W grudniu tego roku, Syria na forum ONZ zażądał od ONZ nałożenia sankcji na Tel-Aviv, który przeprowadził naloty w pobliżu lotniska w Damaszku, a konkretnie Damas. Jest to zbrodnia przeciwko ich suwerenności. Faktycznie ich celem było osłabienie arsenału Hezbollahu. W 2015 roku, na spotkaniu w Szanghaju, Vladimir Putin oznajmił premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, że nie będzie dalej tolerować izraelskich napaści na Syrię i odpowie na kolejny taki akt. Przyśpieszył dostarczenie Iranowi rosyjskiego rakietowego kompleksu przeciwrakietowego S-300. Umowy zostały podpisane w 2007 roku, jednak w 2010 roku na Iran zostały nałożone sankcje przez ONZ, które również początkowo poparła Rosja ponieważ następowało zbliżenie Rosyjsko-amerykańskie tzw. restart. DŻYHADZIŚCI NA BLISKIM WSCHODZIE W mojej ocenie destabilizacja Bliskiego Wschodu zaczęła się od Wojny w Afganistanie (przeczytaj artykuły), kiedy to Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta Cartera, wezwał do „świętej wojny” kraje arabskie i aktywnego wspierania Mudżahedinów. Kraje arabskie widząc sukces w Afganistanie, upadek Związku Radzieckiego, co słusznie Putin nazwał „największą geopolityczną katastrofą XX wieku”. Społeczeństwo arabskie uwierzyło, że mogą sami stanowić o swojej przyszłości. Stworzyły siatki terrorystyczne, które powstały na zgliszczach końca wojny w Afganistanie. Przede wszystkim byli to wyszkoleni przez CIA Mudżahedini oraz osoby biorące udział w tej wojnie. W Syrii widzimy pewną analogię działań. Mamy tyrana w osobie Assada, który uciska swój naród. Wojownikami o wolność tym razem okrzyknięto Wolną Armię Syrii, którzy byli i są szkoleni przez CIA, a koalicja Stanów Zjednoczonych dostarcza im wsparcie finansowe, logistyczne oraz broni. Zupełnie tak samo jak w Wojnie Afgańskiej. Są to tzw. Umiarkowani Rebelianci. Jednak w jaki sposób rozróżnić takiego człowieka walczącego o wolność od terrorysty, który w jego mniemaniu również walczy o wolność? Obaj również są przecież osobami wyznającymi islam, a jest to ważne. Tzw. Państwo Islamskie wyznaje Wahabizm, i to w skrajnym jego wydaniu. Sam Wahabizm w sobie jest skrajną odmianą islamu. Oni walczą przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Mordują tzw. niewiernych, a także Szyitów czyli m. in. Irańczyków, Syryjczyków i Irakijczyków. Wolna Armia Syrii otwarcie przyznaje, że koordynuje swoje ataki z organizacją terrorystyczną Dżabat Al-Nusra, która to zawarła sojusz z ISIS. W moim mniemaniu, wspieranie Wolnej Armii Syrii jest wspieraniem światowego terroryzmu. Istnieje pewna lista sporządzana przez Stany Zjednoczone. Widnieją na niej państwa wspierające terroryzm. Znajduje się na niej Afganistan, Iran, Syria, ale żadne państwo zachodnie. Jak wiemy, siła Państwa Islamskiego wzrastała wraz z zajmowaniem terytoriów, które były bogate w ropę. Szacuje się, że dziennie zarabiali nawet do dwóch milionów dolarów. Z jakiegoś źródła islamscy ekstremiści powinni czerpać zyski. Spokojnie to im wystarczało na opłacanie najemników, bo w ten sposób się prowadzi teraz wojny. Tak samo robią Rosjanie i cała koalicja amerykańska, również wynajmują najemników. Dlaczego jednak nikt nie potępił krajów handlujących z ISIS i nie nałożył na te kraje sankcji? Zrobiła to Rosja. Obecność Rosjan w Syrii była na prośbę prezydenta Assada i jest ona jedynym krajem wraz z Iranem, którzy pełnoprawnie prowadzą walkę z terroryzmem na terenie Syrii. Rosjanie prowadzą operacje militarne od 30 września 2015 roku. Pokazali światu jak cysterny Państwa Islamskiego kierują się w stronę Turcji i jak Turcja z nimi handluje. 24 listopada 2015 roku został strącony rosyjski bombowiec Su-24 przez siły tureckie. Na arenie międzynarodowej oznaczało to przyznanie racji Rosjanom i marginalizację Turcji (artykuł na ten temat tutaj). Największym sponsorem są jednak Arabia Saudyjska i Katar, kraje sunnickie. Zależy im na „wykończeniu” szyitów, bo „ze swoimi” się dogadają. KLUCZ DO ZROZUMIENIA SYTUACJI W SYRII Izrael był świadom już w 2007 roku, że na Morzu Lewantyńskim znajdują się ogromne złoża ropy i gazu. Jest ich w sumie pięć: „Lewiatan”, „Tamar”, „Sara”, „Dalit” i „Mira”. Dlatego w 2007 roku wybuchł konflikt izraelsko-palestyński grzebiąc nadzieję na niepodległą Palestynę. Morze Lewantyńskie jednak również należy do Libanu, który ma morską granicę z Izraelem. Według Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, państwo nadbrzeżne ma prawo do prowadzenia poszukiwań ropy naftowej i gazu w jego strefie ekonomicznej, która rozciąga się 200 mil morskich (370 kilometrów). Do złóż roszczą również pretensje Egipt, Autonomia Palestyńska i Syria. Zwłaszcza Autonomia, – bo do niej należą Wzgórza Golan, a złoże leży w części podmorskiej tego pasma. Z tego względu w 2007 roku Izrael rozpoczął roczny konflikt z Palestyną, a od 2014 roku okupuje Wzgórze Golan, które strategicznie jest bardzo ważnym miejscem militarnym. Zyski z odkrytych surowców chce czerpać na wyłączność Izrael. Złoże „Lewiatan” i „Tamar” razem posiadają około 700 mld m3 błękitnego paliwa. Ważna jest również sprawa Kurdów (artykuł o historii Kurdów). Największe szanse na odzyskanie niepodległości mają w niestabilnym Iraku. W skład Irackiego Kurdystanu wchodzi ich koleba kultury, Kirkuk, którego tereny są jednymi z większych na Bliskim Wschodzie. Dlatego Izrael oraz Stany Zjednoczone chętnie wspierają sprawę Kurdyjską, grając na stosunkach z Turcją. Trzeba również zaznaczyć, że Peszmergowie (Kurdyjscy wojownicy) są jednymi z najbardziej skutecznych organizacji w walce z Państwem Islamskim. Odkryć gazu i ropy dokonano również na Cyprze i w Grecji. Grecie złoże jest również jednym z największych na świecie. Zasobność złoża „Afrodyta” szacowana jest na bilion m3 gazu, a złóż cypryjskich na około 250 mld m3. W Grecji odkryto również zasobne złoża złota. Z tego względu, według mnie, przystawiono do ściany grecką gospodarkę i wywołano kryzys gospodarczy w kraju, by uzależnić go od pożyczek Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na Ukrainie odkryto duże złoża gazu łupkowego, na którego techniki wydobywania i uzyskiwania z niego gazu monopol posiadały Stany Zjednoczone, aż do dzisiejszego roku. W tym roku, w Rosji również zaczęto wydobywać gaz łupkowy, aczkolwiek nie na skalę przemysłową. Technologia rosyjska jest jeszcze w fazie rozwoju. Ze względu geostrategicznego Ukrainy, został wywołany przez Stany Zjednoczone Euromajdan. Rosja nie pozwoliła na wypuszczenie Ukrainy ze swojej strefy wpływów. Począwszy od 2010 roku i w kolejnych dwóch latach, odkryto 14 złóż gazu i ropy na terytorium Syrii. Są one jedne z największych na świecie. Izraelskie odkrycia stanowią jedynie 1/10 tego, co odkryto w Syrii. Od początku trwania konfliktu Stany Zjednoczone oraz Francja naciskały na forum ONZ, by pozwolić ich wojskom na lądową obecność. Ugruntowało to by wpływy Stanów Zjednoczonych i mielibyśmy drugi Irak. To pozwoliłoby na ponowny, niebotyczny wzrost zysków amerykańskich korporacji z umów z rządem USA, tak jak to było właśnie w Iraku. Zapraszam do lektury serii artykułów o początkach korporacjonizmu. Powstający problem jest taki, że Rosja już jest w środku Syrii i przeprowadza legalne operacje zbrojne. Pozycja Waszyngtonu znacznie się osłabiła. ROSYJSKI GAMBIT W SYRII Koalicja amerykańska w Syrii jest bezprawnie w oczach prawa międzynarodowego, ponieważ napada zbrojnie na inne Państwo, które nie naruszyły w żaden sposób granic ich granic, ani nie są historycznymi wrogami Syrii. Syria powstała dzięki państwom zachodnim po I Wojnie Światowej (więcej tutaj). W 2015 roku, prezydent Syrii Bashar al-Assad, zwrócił się z oficjalną prośbą do Federacji Rosyjskiej o militarną pomoc w zwalczaniu terrorystycznego zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego. Rosja rozbudowała swoją bazę w Syrii, w mieście Latakia. Rosja prowadzi przede wszystkim naloty na pozycje terrorystów z Państwa Islamskiego. Zaskoczeniem dla Departamentu Stanu USA było nawiązanie sojuszu z Iranem oraz Hezbollahem. Iran i Hezbollah przeprowadzają operacje lądowe, które są koordynowane z rosyjskim sztabem i wspierane przez rosyjskie siły kosmiczno-powietrzne. W niecały rok, Rosjanie wraz z Iranem oraz chińskim wsparciem zmienili geopolityczną sytuację na Biskim Wschodzie. Chiny są jednak bardziej zajęte zatargami ze Stanami Zjednoczonymi na Morzu Południowochińskim, aczkolwiek od niedawna szkolą wojska lojalne Assadowi oraz nawiązują współpracę z jego rządem. Rosja trzyma w szachu Europę. Po nałożonych sankcjach, Zachód rzucił Rosję w objęcia Chin. Trzeba przyznać, że Rosyjski Bank Centralny wzorowo sprostał kryzysowi, jak i cała gospodarka oraz społeczeństwo rosyjskie. Prężnie rozwija się infrastruktura gospodarcza pomiędzy tymi krajami oraz krajami będącymi członkami Szanghajskiej Organizacji Współpracy. W sierpniu 2016 roku odbyło się trójstronne spotkanie prezydentów Rosji, Iranu i Azerbejdżanu w Baku. Poruszane były kwestie budowy Gazociągu Transkaspijskiego, w którym to miałby być eksportowany gaz z Kazachstanu, Turkmenistanu i Azerbejdżanu przez Turcję do Europy. Rosjanie i Irańczycy sprzeciwili się temu planowi, mówiąc, że bez ich zgody nie można decydować o takich przedsięwzięciach na Morzu Kaspijskim. Iran i Rosja zachęciły do porzucenia tego pomysłu na rzecz rozbudowy Korytarza Północ-Południe i wzmocnieniu współpracy gospodarczej pomiędzy tymi krajami. Korytarz Północ-Południe otwiera rynek azjatycki, a przede wszystkim indyjski dla Azerbejdżanu. Wznowiono chęć rozmów na temat powrotu do budowy South Stream, który ma dostarczać gaz do Europy przez Bułgarię oraz zapowiedziano budowę Turkish Stream, oraz elektrownię atomową w Turcji, po ponownym zbliżeniu Turcji do Rosji. Te projekty wywierają presję na Berlinie odnośnie Nord Stream 2. Więcej o tych projektach piszę tutaj. Rosjanie będąc na terenie Syrii, nie dopuszczą do rozmów na temat podziału “energetycznego tortu” państw Zachodnich (a przede wszystkim USA). Już widzimy, że to właśnie Rosjanie podpisują umowy energetyczne, a nawet infrastrukturalne z rządem Syrii. Zachód i Stany Zjednoczone tracą na sile. Zostają wypierani z Bliskiego Wschodu, na czym zyskuje Rosja, jeśli chodzi o wpływy w Europie i na Bliskim Wschodzie, a także cały blok Szyitów. Światowy rynek energetyczny będzie należeć do Rosji, Iranu oraz Chin. Na tej zmianie geopolitycznej również chce skorzystać Turcja. Stany Zjednoczone szukają możliwości osłabienia Rosji oraz jej sojuszników. Do tego USA posłużyły się konstytucyjnym obaleniem Dilmy Rousseff, poprzez zaaranżowanie wycieku tajnych danych. Na jej stanowisku został mianowany, były pracownik CIA Michel Temer, który informował służby amerykańskie o rządowych ruchach i oceniał nastroje polityczne w Brazylii. Mianowanie Temera ma na celu rozbicie jedności w strukturach państw BRICS oraz osłabienia ich wpływów. Nie dajmy się oszukiwać, jest on równie (a nawet bardziej) skorumpowany niż Rousseff. Pytanie, czy Brazylijczycy ponownie staną w walce przeciw amerykańskiemu dyktatowi w swoim kraju, jak to miało miejsce w przeszłości. (Kliknij tutaj, by dowiedzieć się o inicjatywach multipolarnego świata) Widzimy jak światowy hegemon traci na siłach i zaczyna stosować coraz to bardziej radykalne posunięcia. Nakładanie sankcji, wywieranie wpływu na Unię Europejską w poparciu tych sankcji będąc dla niej samej szkodliwymi. Amerykanie jednak zwiększyli swój wolumen obrotów z Rosją, a kraje europejskie cierpią ze względu na gospodarcze kryteria oraz ze względu na kryzys migracyjny. Potwierdzeniem moich słów jest wypowiedź premiera Słowacji Roberta Fico, “Sankcje szkodzą UE i Rosji, a pomagają USA. Odrzucam je, ale jednocześnie nie będą rozbijał jedności UE w tej kwestii”. Świat zmienia swój ciężar geopolityczny w kierunku Pekinu. Euroazjatycka Unia Gospodarcza jest perspektywicznym projektem do którego może przystąpić Unia Europejska. Jednak istnieje widmo wojny ze strony Stanów Zjednoczonych, które pragną być jedyną potęgą dyktującą warunki gry. Historyczny ambasador Wspieraj blog na:
Sekretarz generalny ONZ: walka o surowce powodem konfliktów zbrojnych. Ponad 40 proc. wewnętrznych konfliktów zbrojnych w ciągu ostatnich 60 lat wybuchło na tle walki o zasoby naturalne. W
Kategorie: Iranodkrycieropa naftowaropasurowceciekawostkigazpaliwa kopalne Bogaty w zasoby naturalne Iran powiadomił o odkryciu kolejnych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Kraj ten posiada zresztą największe rezerwy węglowodorów na świecie. Szef zespołu poszukiwawczego Narodowej Irańskiej Spółki Naftowej (NIOC), Seyyed Saleh Hendi powiadomił, że kilkanaście nowych złóż zostało znalezionych w zachodniej prowincji Lorestan. Zawierają one łącznie 30 miliardów baryłek ropy i ponad 3,6 biliona metrów sześciennych gazu ziemnego. Iran posiada obecnie około 157 miliardów baryłek potwierdzonych zasobów ropy naftowej - trzecie pod względem wielkości na świecie. Kraj ma również największe zasoby gazu ziemnego. Nic dziwnego, że Izraelowi, Arabii Saudyjskiej i Stanom Zjednoczonym tak bardzo zależy na wywołaniu wojny z Iranem. Źródło: Ocena: 5420 odsłon

Państwo to, w większości chrześcijańskie, zamieszkuje ok. 20-procentowa mniejszość muzułmańska, kształtowana od VIII w. n.e. pod wpływem ekspansji arabskiej, perskiej i kultury suahili. W latach 60. i 70. XX w. walkę o niepodległość od Portugalii prowadził głównie lewicowy ruch FRELIMO, do dziś będący dominującym

Morskie odkrycia złóż gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego mogą zmienić energetyczny obraz Bliskiego Wschodu. Przeszkodzić temu jednak mogą konflikty - wojna w Syrii oraz spory polityczne pomiędzy Autonomią Palestyńską i Izraelem oraz Cyprem i Turcją. W ciągu ostatnich kilku lat na wodach terytorialnych Cypru, Izraela i Autonomii Palestyńskiej odkryto znaczne podmorskie złoża gazu ziemnego. Obiecujące perspektywy dotyczą również obszaru morskiego Libanu i Syrii. To szansa dla tych krajów, bo według szacunków Energy Information Administration (EIA), popyt na energię w nich będzie rósł, wraz z prognozowanym wzrostem jego populacji - z ok. 45 mln w 2010 r. do 58-62 mln w 2030 r. Odkryte złoża gazu mogą zaspokoić jego rosnący potrzeby energetyczne, a nawet pozwolić na eksport surowca. Stawka jest duża - według szacunków amerykańskiej służby geologiczne (USGS), całkowite zasoby gazu w regionie mogą liczyć nawet 3,45 bln m sześc. Do tego dochodzą również pokłady ropy naftowej, której zasoby mogą być równie znaczne. Za najbardziej perspektywiczny kraj regionu jeśli chodzi o gaz ziemny, uznawany jest Izrael. Jeszcze w 2000 roku "Oil & Gas Journal" szacował, że jego zasoby wynoszą tylko 280 mln m sześc. W ciągu ostatnich lat nowe odkrycia znacznie zweryfikowały te szacunki. W 2010 r. odkryto jak dotąd największe złoże - Lewiatan - które może zawierać nawet ok. 510 mld m. sześc. surowca. Położone jest 80 km od wybrzeży Izraela na Morzu Śródziemnym na głębokości 5 tys. metrów. Jego eksploatacja ma rozpocząć się w 2016 r. Drugie ogromne złoże błękitnego paliwa, odkryte w 2009 r. to Tamar - szacowane jest na ok. 280 mld m sześc. Wydobycie surowca z tego pola już się rozpoczęło. Cały czas odkrywane są nowe złoża, a ostatnie z nich w tym roku - Karish, oceniane na 50 mld m sześć. Znaczne zasoby błękitnego paliwa stwierdzono też pod powierzchnią wód terytorialnych Cypru - w 2011 r. odkryto złoże Afrodyta, oceniane na ok. 200 mld m sześc. Jego eksploatacja ma rozpocząć się w 2017 roku. Nadzieję na niezależność energetyczną mają też Palestyńczycy - w 2000 r. u wybrzeży Strefy Gazy odkryto złoże oszacowane na ok. 28 mld m sześc. Nie wiadomo, kiedy może rozpocząć się jego eksploatacja. Według EIA, znaczne zasoby mogą znajdować się także pod wodami terytorialnymi Libanu. Kraj jest w trakcie przyznawania licencji na poszukiwania, a według wstępnych szacunków może posiadać 700 mld m sześć gazu. Plany Syrii w zakresie poszukiwań i wydobycia blokuje wojna domowa. Według informacji EIA, Damaszek w kwietniu 2013 r. prowadził rozmowy z partnerami międzynarodowymi, w tym Rosją i Chinami dotyczące poszukiwań w obszarze morskim kraju. Nie zakończyły się jednak konkretnymi decyzjami. Na drodze do gazowego sukcesu regionu może stanąć sytuacja polityczna i ekonomiczna - niepokoje w Egipcie, cypryjski kryzys finansowy czy konflikt izraelsko-palestyński. Do tego dochodzą spory terytorialne. Izrael i Liban wysuwają roszczenia wobec 300 mil kwadratowych wód terytorialnych. Do końca nieuregulowana jest również morska granica pomiędzy Izraelem a Egiptem i Autonomią Palestyńską. Wydobycie w regionie może zablokować również spór cypryjsko-turecki. Na początku 2013 roku Turcja ogłosiła, że będzie karać firmy energetycznych, które zaangażują się we współpracę z Cyprem przy wydobyciu węglowodorów. Ekspert rynku energetycznego Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego uważa, że Izrael będzie tym państwem regionu, które zrobi wiele, aby rozpocząć wydobycie. "To wielka szansa dla tego państwa. Trzeba jednak pamiętać, że sąsiadom Izraela nie będzie zależało na jego sukcesie. Myślę, że odżyją dawne konflikty o granice morskie złóż z Egiptem, Libanem i Strefą Gazy. Spotęguje się też rywalizacja Grecji i Turcji w obszarze wód terytorialnych Cypru. Wojna domowa w Syrii tworzy dodatkową niepewność inwestycyjną. Wydobycie węglowodorów w Basenie Lewantyńskim nie będzie prostym projektem. Obok dotychczasowych osi konfliktu - politycznych, historycznych i religijnych - pojawi się jeszcze jedna - ekonomiczna" - powiedział PAP. Jak dodał, trzy największe złoża regionu - cypryjska Afrodyta oraz izraelskie Tamar i Lewiatan mogą posiadać zasoby liczące ponad 1 bln m sześc. gazu. "To duża szansa na uniezależnienie się od importu oraz przychody z eksportu. Obok złóż gazu mogą znajdować się znaczące ilości ropy. Szacuje się, że tylko obok złoża Lewiatan może współwystępować nawet 600 mln baryłek ropy" - powiedział. Odkryte w 1959 r. pole gazowe jest nie tylko największym w Europie, ale także jednym z największych na świecie i, w zależności od źródła, zawiera od 2800 do 4500 miliardów metrów sześciennych gazu. Dla porównania, roczne zapotrzebowanie Niderlandów na ten surowiec wynosi 38 mld m sześc. Syryjska wojna domowa to konflikt wielopłaszczyznowy, w którym możemy wyszczególnić podłoże polityczne i religijne, ale często zapominamy o jego aspekcie ekonomicznym. Tak! Tu też chodzi o pieniądze, a dokładnie o gaz, o katarski gaz. (Fot. Christian Naenny) Jak głosi mądrość ludowa, „jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”. Nie inaczej jest w przypadku wojny w Syrii. Oczywiście jest to konflikt wielopłaszczyznowy, w którym możemy wyszczególnić podłoże polityczne, religijne oraz także ekonomiczne. Tak! Tu też chodzi o pieniądze, a dokładnie o gaz, o katarski gaz. To właśnie złoża tego surowca i potencjalne wpływy z jego sprzedaży są przyczyną tak silnego zaangażowania się tego małego emiratu w syryjski konflikt. Spieszę z wyjaśnieniem całej sprawy. Katar posiada trzecie co do wielkości złoża gazu ziemnego na świecie. Sam emirat nie jest w stanie skonsumować nawet małego procenta tego surowca, dlatego jego miażdżąca większość idzie na eksport. Tylko że za bardzo Katarczycy nie mają gdzie go sprzedawać. Poszczególne rynki gazu ziemnego na świecie są dosyć szczelne i bardzo trudno jest na nich przebić się szejkom z Kataru ze swoją ofertą, ponieważ rynek w Ameryce Północnej jest już przesycony, rynek azjatycki jest niesamowicie konkurencyjny, a w przyszłym roku dojdzie jeszcze osiem nowych ujęć gazu w Australii. Najlepsza sytuacja pod tym względem jest na rynku europejskim, ponieważ występuje na nim monopolista w postaci rosyjskiego Gazpromu, od którego jest uzależniony cały kontynent. Z resztą sami Europejczycy entuzjastycznie zareagowaliby na możliwość stworzenia konkurencji rosyjskiemu gigantowi. I tutaj Katarczycy upatrują swojej szansy. Wielu z Was słyszało z pewnością o projekcie Nabucco, czyli gazociągu prowadzącym z Turcji, przez Bałkany, aż do Austrii, który miałby dostarczać konkurencyjny gaz względem gazu rosyjskiego. W pierwotnym założeniu myślano o gazie z basenu Morza Kaspijskiego, przede wszystkim z Turkmenistanu oraz ewentualnie z Azerbejdżanu. Katarscy szejkowie zatem chętnie by się podłączyli do gazociągu Nabucco i pociągnęli nitkę z Kataru do Turcji. Są dwie możliwości podłączenia się Katarczyków do niego. Pierwsza – to pociągnięcie nitki przez Arabię Saudyjską, Kuwejt i Irak do wschodniej Turcji. Ta droga może być jednak wyjątkowo problematyczna, ponieważ niedawno wybuchła w Iraku nowa wojna domowa, która prawdopodobnie będzie jeszcze gorsza od obecnej wojny w Syrii. W związku z tym ryzyko takiej inwestycji jest bardzo wysokie. Druga to nitka przez Arabię Saudyjską, Jordanię i Syrię do Turcji. Problem jednak w tym że ta nitka musiałaby przechodzić przez terytorium syryjskie, do czego nigdy nie dojdzie, dopóki władzę tam sprawuje prezydent Baszar al-Assad. Właśnie dlatego Katarczykom tak bardzo zależy na jego usunięciu. Z pewnością też dlatego Rosja tak chroni jego władzę, bo zwyczajnie nie chce dopuścić katarskiej konkurencji na rynek europejski. Jak widzimy Rosjanie stają tutaj w obronie przede wszystkim interesów Gazpromu. Rosja jest także chyba jedynym protektorem władzy al-Assada o statusie mocarstwa. Nawet jeśli pierwsza możliwość podłączenia się do gazociągu Nabucco była by bezpieczna, to być może Katarczycy chcą mieć obie możliwości w zasięgu? W końcu stać ich by sfinansować syryjską rewolucję, a „kto bogatemu zabroni”? Zresztą Rosjanie dają wyraźnie do zrozumienia zachodnim i bliskowschodnim sponsorom syryjskich rebeliantów, że nie cofną się przed niczym, by utrzymać prezydenta al-Assada u władzy, skoro wysłali na Cypr mnóstwo okrętów podwodnych oraz całą Flotę Pacyfiku jako odpowiedź na lądowanie amerykańskich marines w Izraelu. Chcą tym samym zamanifestować, że stając w obronie prezydenta al-Assada, wcale nie żartują. W końcu to poważna sprawa, jeśli rozchodzi się o dochody Gazpromu. Wspomniałem już, że obie nitki prowadzące z Kataru do Turcji musiałyby przechodzić przez terytorium Arabii Saudyjskiej. I tu właśnie zaczyna się rola tego państwa w syryjskim konflikcie. Wprawdzie Saudowie podchodzą do tej wojny bardziej ideologicznie od Katarczyków, to jednak i oni mają tutaj swój własny interes. Poprzez sponsorowanych przez siebie bojowników próbują zainstalować w Syrii całkowicie zależny od siebie wahabicki reżim i wówczas mogliby do woli dyktować warunki Katarczykom, Turkom oraz Europejczykom w sprawie przesyłu katarskiego gazu. Katarczycy natomiast ściśle współpracują z Turkami i dążą do zainstalowania w Syrii władzy syryjskiego oddziału Bractwa Muzułmańskiego, w którym to emir Kataru ma bardzo szerokie wpływy i przez to mógłby liczyć, że nowi przywódcy Syrii wówczas spełnią każdą jego wolę. Oba naftowe mocarstwa sponsorują zupełnie inne brygady rebeliantów, co prowadzi do konfliktów wewnątrz samej opozycji i walki o wpływy w niej. To właśnie dlatego ostatnio doszło do tak zadziwiającej dla zachodniego obserwatora sytuacji, gdzie bojówki sponsorowane przez Katar i Turcję, oprócz wojsk rządowych, zaczęły zwalczać także brygady sponsorowane przez dynastię Saudów i vice versa. W końcu walka o pieniądze to nie żarty! Jak zatem widzimy sami Katarczycy nie żywią do syryjskiego prezydenta żadnej ideologicznej, politycznej czy religijnej urazy. To mniej więcej tak jakby chcieli mu zakomunikować „Baszar, nie obraź się, nic do ciebie nie mamy, ale taki biznes! Kasa musi się zgadzać.” Duże złoża gazu łupkowego odkryto w północnej Bułgarii - informuje dziennik "Trud". Według przedstawiciela spółki, która prowadzi badania geologiczne, może chodzić nawet o 300 mld
Świat marnuje gaz ziemny. W roku 2019 na całym świecie w tzw. pochodniach bezproduktywnie spalono 150 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. To tyle, ile rocznie zużywa cała Afryka Subsaharyjska i prawie osiem razy więcej niż wynosi obecne zapotrzebowanie Polski. Spalenie tej ilości gazu spowodowało emisję około 400 milionów ton dwutlenku węgla – ponad 1% globalnej emisji to zjawisko na przykładzie USA i Iraku. W Teksasie rozbudowa infrastruktury do przesyłu gazu ziemnego nie nadążała za dynamicznym wzrostem wydobycia ropy naftowej. Nadmiar gazu jest tam spalany w pochodniach, bo nie opłaca się go w całości wykorzystać lub magazynować. Z kolei Irak marnuje w ten sam sposób ogromne ilości gazu ziemnego, a jednocześnie okresowo musi go kupować od gazowa (ang. gas flare) to (za Wikipedią):„Urządzenie, zwykle w kształcie komina, spalające gaz niezagospodarowywany (w ogóle), bądź którego nadmiar w danej chwili jest niemożliwy (lub niecelowy) do zagospodarowania lub zmagazynowania. Spotykana w instalacjach wydobywczych ropy naftowej, w rafineriach, koksowniach, zakładach chemicznych, na wysypiskach śmieci.”Faktycznie, w wielu zakładach przemysłowych pochodnie gazowe są niezbędne do eliminacji toksycznych, palnych gazów, patrz przypis (1).Czytaj również: Katastrofa w zakładach chemicznych, która zabiła 20 tys. osóbNas jednak interesuje tu przede wszystkim spalanie gazu ziemnego w pochodniach na polach naftowych i platformach wiertniczych, przy okazji wydobycia ropy naftowej.(Ropa naftowa w złożach występuje zazwyczaj wraz z towarzyszącym jej gazem ziemnym.)Jak zagospodarować gazAle po co w ogóle w ten sposób spalać gaz?Choćby po to, by nie doszło do wybuchu – dlatego nie można pozwolić na niekontrolowane wycieki jednak przynajmniej jeszcze jeden powód. Gaz ziemny składa się głównie z metanu (CH4), który jest bardzo silnym gazem cieplarnianym. Dlatego z punktu widzenia walki ze zmianą klimatu flarowanie (czyli spalanie gazu ziemnego w pochodniach gazowych) jest dużo mniejszym złem niż kontrolowane, celowe wypuszczanie niespalonego gazu ziemnego w powietrze (ang. gas venting). Choć przy spalaniu gazu ziemnego powstaje przecież inny gaz cieplarniany: dwutlenek węgla (CO2).Czy jednak nie można traconego gazu ziemnego jakoś zagospodarować? Przecież to cenny surowiec, który można użyć choćby w elektrowni czy w kuchence gazowej, zamiast zupełnie bez żadnego pożytku spalić w pochodni. Naprawdę nie ma co z nim zrobić? Odpowiedź na to pytanie może być zaskakująca, a dla osób wrażliwszych wręcz szokująca. Najlepiej widać to na konkretnych Zjednoczone flarują na potęgęZobaczymy, co się przez ostatnie lata działo się polach naftowych Teksasu. (2)W roku 2018 ilość flarowanego gazu wzrosła tam o 85%, w ostatnim kwartale osiągając średnio 553 milionów stóp sześciennych ( milionów metrów sześciennych) dziennie. W 2018 w pochodniach spalono gaz o wartości 750 milionów dolarów. Spalono w ten sposób więcej gazu, niż potrzeba go dla wszystkich gospodarstw domowych w całym obrazowe porównanie: w Teksasie od początku rewolucji łupkowej w 2013 roku zmarnowano w pochodniach ilość gazu, która pokryłaby zapotrzebowanie energetyki, przemysłu i ciepłownictwa całego stanu przez trzy „nieuniknione”Dlaczego tak się dzieje?Jak tłumaczą przedstawiciele branży naftowej, zawsze będzie istniało „niedopasowanie” pomiędzy ilością produkowanego gazu, a możliwościami przesyłowymi sieci gazowej. Po prostu rozwój infrastruktury do przesyłu gazu nie nadąża za wzrostem wydobycia ropy naftowej. Według Ryana Sittona, szefa agencji nadzorującej działania branży naftowej w Teksasie flarowanie jest „nieuniknione”. (3)Firmy naftowe zazwyczaj zarabiają głównie na sprzedaży ropy, a nie gazu. I gdy muszą wybierać pomiędzy spowolnieniem wydobycia produkcji ropy (a więc zmniejszeniem swoich zysków) a flarowaniem nadwyżek gazu, wybierają oczywiście to drugie takiej nadprodukcji, ale też i trudnościach z dostarczeniem go do konsumentów (patrz przypis (3)) nie powinno nas dziwić, że ceny gazu ziemnego były w Basenie Permskim niższe niż w innych częściach USA. Okresowo były nawet ujemne, co oznacza, że producenci musieli płacić odbiorcom za odbiór miała zmienić się na lepsze tej jesieni, wraz z wprowadzeniem nowych regulacji. Czy jednak nowe przepisy zostaną wprowadzone i jaki będzie ich ostateczny kształt, tego wciąż nie flaruje i kupuje gaz od IranuJeszcze bardziej szokujący jest przypadek Iraku, gdzie flaruje się obecnie mniej więcej połowę gazu ziemnego pozyskiwanego przy okazji wydobycia Międzynarodowej Agencji Energetycznej, ta ilość gazu wystarczyłaby do zasilenia 3 milionów gospodarstw domowych w energię elektryczną. W liczbach bezwzględnych więcej gazu niż w Iraku flaruje się tylko w Irak okresowo importuje gaz ziemny z Iranu, płacąc za niego kilka miliardów dolarów rocznie. A mógłby być pod tym względem samowystarczalny.(W realiach irackich gaz jest szczególnie potrzebny w czasie długiego, gorącego lata, do zasilania elektrowni gazowych.)Emisja dwutlenku węgla związana z bezproduktywnym przepalaniem irackiego gazu w pochodniach to 30 milionów ton rocznie – niewiele mniej niż emisja CO2 z elektrowni Bełchatów, jednej z największych elektrowni węglowych na świecie i największego pojedynczego emitenta CO2 w dodatku produkty spalania gazu to nie tylko woda i dwutlenek węgla, ale też choćby tlenki azotu czy dwutlenek siarki. I to nawet przy dobrze skonstruowanej i właściwie używanej pochodni. Co gorsza, emisja różnych zanieczyszczeń bardzo rośnie w przypadku pochodni, która działa nieprawidłowo. Duże mogą być wtedy emisje sadzy (płomień „kopci”) i niespalonych węglowodorów, w tym głównego składnika gazu ziemnego – z tych zanieczyszczeń (zwłaszcza metan i sadza) wpływa na klimat, nasilając globalne ocieplenie. Z kolei sadza, tlenki azotu i siarki oraz niektóre węglowodory szkodzą zdrowiu ludzi mieszkających w pobliżu pochodni powietrza, wody i glebyWięcej o tym, jakim piekłem jest życie w sąsiedztwie irackich pól naftowych, możecie Państwo przeczytać w reportażu, który ukazał się w połowie czerwca w The New York Times. Szerzej, tekst ten dobrze pokazuje jak szkodliwy dla ludzi i środowiska może być przemysł naftowy (zarówno wydobycie, jak i przetwórstwo ropy). Mamy tu do czynienia nie tylko z zanieczyszczeniem powietrza, ale też wody i Irak nie powinien zatem jak najszybciej zainwestować w odzyskiwanie gazu, zamiast go marnować? Z pewnością. Na szczęście powoli zaczyna się to dziać, patrz przypis (4). Irakijczycy doskonale zdają sobie sprawę że ograniczenie flarowania byłoby z wielu względów bardzo instalacje do odzysku gazu oraz sieci do jego przesyłu kosztują. I to dużo. Mamy tutaj do czynienia z typowym błędnym kołem. Spadające ceny ropy i epidemia koronawirusa bardzo mocno uderzyły w iracką gospodarkę. Wcześniej trwająca latami wojna, która wyniszczyła ten kraj, a teraz dodatkowe pogorszenie sytuacji ekonomicznej sprawiają, że Irakijczyków nie stać na szybką budowę tak potrzebnych instalacji. Więc Irak dalej pewnie będzie płacił krocie za kupowany od Iranu gaz. Dodatkowo, wielu mieszkańców Iraku zapłaci za to swoim źle nie było od dekadyWedług niedawnego raportu Banku Światowego ilość gazu ziemnego flarowanego na całym świecie wzrosła w roku 2019 o 3% w porównaniu z rokiem 2018: ze 145 do 150 miliardów metrów sześciennych. To, jak już wspominaliśmy, tyle, ile zużywa rocznie cała Afryka Subsaharyjska i ok. 8 razy więcej niż wynosi obecnie roczne zapotrzebowanie Polski. Pokazuje to zresztą, jak niskie jest w Afryce Subsaharyjskiej zużycie gazu ziemnego na osobę, patrz przypis (5).Ostatnio tak dużo gazu ziemnego spalono na świecie w pochodniach w roku USA, Wenezuela i RosjaZa zwiększenie ilości flarowanego gazu odpowiedzialne są głównie USA (wzrost o 23%), trawiona wewnętrznym konfliktem Wenezuela (wzrost o 16%, pomimo spadku wydobycia ropy w tym kraju o 40%) i Rosja (wzrost o 9%). Więcej gazu flaruje się też w zniszczonej wieloletnią wojną domową Syrii (wzrost o 35% w stosunku do roku 2018).Spalenie tak ogromnych ilości gazu ziemnego przekłada się emisję ok. 400 mln ton CO2 – więcej niż wynosi roczna emisja Polski. Warto też przytoczyć tu komentarz Laszlo Varro, głównego ekonomisty Międzynarodowej Agencji Energetycznej: „Jako weteran przemysłu jestem nieprzejednany w kwestii flarowania. Spalone 150 miliardów metrów sześciennych [gazu] daje tyle CO2, co emisja całej Tajlandii. W pochodni gaz nie spala się idealnie. A biorąc pod uwagę to, jak silnym gazem cieplarnianym jest metan, ulatniający się niespalony gaz dodaje do tego równoważność emisji Ekwadoru. Użyta w nowoczesnych turbinach ta ilość gazu mogłaby w krajach rozwijających się zapewnić energię elektryczną wszystkim ludziom, którzy wciąż nie mają do niej dostępu. Flarowanie nie jest po prostu marnotrawstwem, jest zanieczyszczającym i szkodliwym marnotrawstwem. Najwyższy czas, by przemysł [naftowy] zaprzestał tej praktyki.”Niewiele da się, i chyba niewiele też już trzeba dodawać do tego, co powiedział Varro. Jeśli wciąż używamy gazu ziemnego jako źródła energii, emitując przy tym gazy cieplarniane, to z dwojga złego chyba lepiej spalić go z pożytkiem niż przepalać na próżno, prawda?W sytuacji, gdy miliard ludzi wciąż nie ma dostępu do energii elektrycznej, a prawie połowa ludzkości gotuje posiłki, spalając drewno lub inną biomasę (choćby wysuszony krowi nawóz) w prymitywnych paleniskach, ogromne ilości cennego surowca są marnowane. Mało co tak dobrze pokazuje absurdalność systemu ekonomicznego, który stworzyliśmy i świata, w którym również: 4 mln ofiar domowego smogu. Część świata gotuje na ogniu, a dym z paleniska zabijaPostscriptumFlarowanie gazu jest też przyczyną śmierci wielu zwierząt. Pochodnie gazowe – także te należące do terminali gazowych i rafinerii naftowych – przyciągają i zabijają zarówno ptaki, jak i na przykład udokumentowany przypadek, kiedy tylko jednego dnia ok. 7500 ptaków zginęło w pochodni w terminalu gazowym w W wielu zakładach przemysłowych pochodnie gazowe są niezbędne. Widać to choćby na przykładzie tragicznej historii zakładów chemicznych w indyjskim Bhopalu. Gdyby pochodnia spalająca bardzo toksyczny izocyjanian metylu działała tam prawidłowo, to 35 lat temu zapewne nie doszłoby do katastrofy, w której życie straciło prawie 20 tysięcy osób, a znacznie więcej poniosło trwały uszczerbek na zdrowiu. A przynajmniej rozmiary tej tragedii mogły być znacznie mniejsze.(2) Przede wszystkim na polach naftowych tzw. Basenu Permskiego, gdzie kilka lat temu odkryto ogromne złoża ropy i gazu. Jego zasoby oszacowano na 20 miliardów baryłek. W złożach, poza ropą, znajduje się również około 450 milionów metrów sześciennych gazu. Jego wartość szacowano wtedy na 900 miliardów przykład pokazuje, że niestety nie ma co liczyć na „koniec łatwej ropy”. Nie można też liczyć na związany z nim spadek konkurencyjności ekonomicznej paliw produkowanych z ropy naftowej w porównaniu do mniej destrukcyjnych dla klimatu źródeł energii.(3) Półtora roku temu sytuacja wyglądała tak: możliwości przesyłowe sieci gazowej wynosiła 9,5 miliarda stóp sześciennych (269 milionów metrów sześciennych) dziennie. To nie wystarczało do transportu 13 miliardów stóp sześciennych (368 milionów metrów sześciennych), produkowanych każdego dnia przez szyby naftowe w tym też zapowiadano, że zdolności przesyłowe sieci gazowej na terenie Basenu Permskiego będą zwiększone. To miało zmniejszyć (ale nie całkowicie wyeliminować) konieczność flarowania gazu.(4) W roku 2018, po latach opóźnień, otwarto instalację do odzysku gazu w Basrze. Jej koszt szacuje się na miliarda dolarów, a i tak jest ona w stanie odzyskiwać zaledwie nieco ponad połowę gazu z 3 dużych pól naftowych. W samym rejonie Basry jest 15 pól naftowych. Ale to tylko pierwszy krok. Na południu Iraku w ciągu 2-3 lat planuje się uruchomienie dalszych tego typu instalacji.(5) Afrykę Subsaharyjską zamieszkuje około miliard osób, zatem średnie roczne zużycie gazu na głowę wynosi tam ok. 15 m³, podczas gdy w Polsce ok. 500 m³. W naszym kraju w najbliższych latach prognozuje się zresztą znaczący wzrost zużycia gazu Solodov Aleksiei/Shutterstock

Hezbollah w portalu TVN24! Czytaj najnowsze informacje. że rakiety zostały kupione w Syrii. 9 listopada 2023, 8:54. Spór o złoża gazu może przerodzić się w wojnę. "Jesteśmy silni

25 września 2017, 06:45 Alert Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) wspierane przez USA przejęły w sobotę kontrolę nad dwoma rafineriami, a także dwoma dużymi polami naftowymi i gazowymi w prowincji Dajr az-Zaur we wschodniej Syrii. Dowództwo SDF poinformowało o przejęciu z rąk Państwa Islamskiego (IS) kontroli nad rafineriami oraz złożami gazu ziemnego i ropy naftowej Koniko, a także al-Izba, które znajdują się na południowy wschód od miasta Dajr az-Zaur, na lewym brzegu Eufratu. Należą one do największych w Syrii. Syryjskie Siły Demokratyczne zdobyły także pozycje w pobliżu kolejnego pola naftowego, al-Dżafra. Formacje SDF od 9 września prowadzą operację „Burza Dżaziry”, której celem jest opanowanie części prowincji Dajr az-Zaur, znajdującej się na lewym, tj. wschodnim brzegu Eufratu. Rozpoczęcie tej ofensywy związane jest z rywalizacją między SDF a armią syryjską (SAA) o opanowanie bogatej w ropę i gaz doliny Eufratu. Strategiczne znaczenie tych terenów związane jest również z przebiegającym tędy szlakiem z Iranu do Morza Śródziemnego. SAA chce doprowadzić do otwarcia korytarza lądowego łączącego Syrię i Liban z Iranem, do czego nie chce z kolei dopuścić SDF. 16 września Rosja i SAA zbombardowały pozycje SDF w tym rejonie, próbując zatrzymać postępy tej formacji. 19 września armia syryjska przekroczyła natomiast Eufrat, na wysokości pól Koniko i al-Izba. Oddziały SAA napotkały jednak na opór IS w dwóch wioskach na lewym brzegu, co wstrzymało dalszy marsz SAA w kierunku pól Koniko i al-Izba. Mimo postępów SAA w dolinie Eufratu siły te nie przejęły wciąż pełnej kontroli nad całym miastem Dajr az-Zaur, mimo że ofensywa armii syryjskiej przerwała trzyletnie oblężenie kontrolowanej przez siły rządowe części tego miasta już 5 września. Tymczasem SDF bliski jest również zdobycia miasta as-Suwar w dolinie rzeki Chabur. Polska Agencja Prasowa

Kolejna polega na wtrysku gazu do złoża (zatłaczanie dwutlenkiem węgla). Ostatnią metodę stanowią tzw. powodzie chemiczne. Polegają one na mieszaniu gęstych, nierozpuszczalnych polimerów z wodą i wstrzykiwaniu ich pod ziemię. Trzeciorzędowe odzyskiwanie pozwala na osiągnięcie dodatkowych 15% wydobycia ropy ze złoża. Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska. Kilka lat temu firma poszukiwawcza z Norwegii znalazła w Syrii złoża ropy naftowej i gazu, które pozwoliłyby, aby ten kraj osiągnął znaczące miejsce na świecie w eksporcie. Damaszek powinien być w stanie wyprodukować 6,7 mln baryłek ropy dziennie, w sumie tylko 2 razy mniej niż Saudyjczyczy. Podobne linki z tagiem #swiat
\n\n złoża gazu w syrii
W 1 m3 zbiornika gazu w warunkach pierwotnych mieściło się 247 m3 gazu. Do roku 1987 ze złoża wydobyto 1036 mld m3 gazu ziemnego, co stanowi około 37% zasobów pierwotnych ocenionych na 2,8 bln m3. W złożu pozostało 63% zasobów. W moim modelu ciśnienie złożowe w 1987 r. powinno odpowiadać wartości ocenionej na podstawie zasobów 5 lutego 2018 07:36/w Informacje, Świat Radio MaryjaAtak z użyciem gazu chlorowego przeprowadzono w kontrolowanym przez rebeliantów mieście Sarakib na północnym zachodzie Syrii; w ataku obrażenia odniosło dziewięć osób, w tym trzech ratowników Białych Hełmów – poinformowała w niedzielę ta organizacja pomocowa. W czwartek minister obrony USA James Mattis oskarżył prezydenta Syrii Baszara el-Asada o dalsze produkowanie i stosowanie broni chemicznej – przypomina agencja dpa. Władze syryjskie odrzuciły te zarzuty, twierdząc, że cała broń chemiczna, jaka znajdowała się w posiadaniu tego kraju, została zgodnie z międzynarodowym porozumieniem przekazana Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) – wynika z oświadczenia opublikowanego przez syryjską agencją państwową Sana. W ramach porozumienia z 2013 roku Syria zgodziła się zniszczyć swoje zasoby broni chemicznej, jednak – jak podkreśla dpa – do dziś nie ma pewności, czy zlikwidowano cały chemiczny arsenał syryjski. W styczniu 2016 roku OPCW zapewniła, że cały zgłoszony w 2013 roku arsenał syryjskiej broni chemicznej został zniszczony; organizacja nadzorowała ten proces w imieniu wspólnoty międzynarodowej. PAP/RIRM

Złoże Yuzivska jest położone w obszarze pomiędzy Donieckiem i Charkowem, a prawo do jego zagospodarowania uzyskał Shell. W 2012 r. ukraińskie służby geologiczne oszacowały wielkość samego złoża Yuzivska na 2 biliony metrów sześć. gazu, a zlokalizowanego w okolicach Lwowa złoża Olesska na 800 mld – 1500 mld metrów sześc.

W poniedziałek 2 marca sponsorowana przez ONZ Międzynarodowa Komisja Śledcza ds. Syrii (COI) przedstawiła raport na temat działań wojennych, które miały miejsce w tym kraju od 11 lipca 2019 r. do 10 stycznia 2020 r. – informuje DW. Zgodnie z tym dokumentem liczba zbrodni wojennych w Syrii stale rośnie. Według ekspertów ONZ w wielu z nich uczestniczy rosyjskie lotnictwo wojskowe uzbrojone grupy dyktatora Baszara al-Assada, a także rosyjskie lotnictwo wojskowe. Według niezależnej komisji w wyniku ataków naziemnych i powietrznych przeprowadzonych w wyżej wskazanym okresie dziesiątki cywilów zostało zabitych i rannych, zniszczono też szereg obiektów infrastruktury cywilnej, w tym rynki i szpitale w Syrii. Jako przykład takich przestępstw w raporcie wymieniono dwa naloty na rynek w mieście Ma’arrat an-Numan, które miały miejsce jeden po drugim rano 22 lipca 2019 r. Dokument mówi, że w wyniku tych ataków zginęło co najmniej 60 cywilów, w tym kilkoro dzieci. Innym przykładem jest atak na obóz położony dwa kilometry od miasta Has, gdzie 16 sierpnia 2019 r. znajdowali się wysiedleńcy. Zgodnie z raportem COI, opartym o dostępne dowody, w tym między innymi zeznania świadków, materiały wideo, raporty z nadzoru powietrznego i systemy wczesnego ostrzegania, komisja ma powody sądzić, że w każdym z powyższych przypadków brało udział rosyjskie lotnictwo. „W obu tych przypadkach rosyjskie siły powietrzne nie skierowały ataków na konkretny cel wojskowy, co jest równoznaczne ze zbrodnią wojenną, ponieważ ataki ślepe były przeprowadzane na obszarach zamieszkałych przez ludność cywilną” – czytamy w dokumencie. Nalot na miasteczko Ma’arrat an-Numan był wyjątkowo okrutny, ponieważ kiedy po około 10-15 minutach na miejscu pojawili się pierwsi ratownicy, Rosjanie zrzucili bombę, zabijając kolejnych cywili. Według autorów raportu ONZ, w pobliżu nie znajdowały się jednostki wojskowe sił przeciwnika, dlatego jest to zbrodnia wojenna. PRZECZYTAJ: Prezydent USA Donald Trump: Rosja, Syria i Iran zabijają tysiące cywili w prowincji Idlib Erdogan: Rosja nieustannie atakuje cywilów, dokonuje masakr i przelewa krew w Syrii. Europę może zalać nowa fala uchodźców KOMENTARZ REDAKCJI Wojny w Libii, Syrii i na Ukrainie nie są konfliktami lokalnymi i regionalnymi. Są to teatry rosyjskich operacji wojskowych przeciwko Zachodowi. Wojna wywołana przez Putina w Syrii uderzyła rykoszetem w Europę. Setki tysięcy uchodźców są wynikiem barbarzyńskich bombardowań syryjskich miast przez rosyjskie lotnictwo. Fale uchodźców spowodowały poważny kryzys w Unii Europejskiej i stały się przyczyną rosnącej popularności skrajnie prawicowych populistów, którzy działają w interesie agresywnej Rosji. PRZECZYTAJ: Rosja korzysta z napływu ekstremistów do Europy i sponsoruje ataki terrorystyczne na Zachodzie – amerykański ekspert DLACZEGO KREML SPROWOKOWAŁ WOJNĘ W SYRII Rosyjski gen. Leonid Iwaszow, szef think tanku Akademia Problemów Geopolitycznych w Moskwie, w trakcie programu „Wieczór z Władimirem Sołowiowem” w telewizji Rossija 1 ujawnił prawdziwe powody wojny w Syrii: interesy Gazpromu i groźba bankructwa Rosji. „Gdyby Rosja tam nie weszła i nie utrzymała u władzy reżimu Asada, to dziś mielibyśmy bardzo poważny problem z budżetem. Ta wojna toczy się o trzy gazociągi. W Katarze i Iranie są gigantyczne złoża gazu” – powiedział gen. Iwaszow. (Według Międzynarodowej Agencji Energii największe złoża gazu na świecie, zawierające 51 bln m sześc., czyli jedną piątą potwierdzonych zapasów gazu na globie, znajdują się w Zatoce Perskiej między Iranem a Katarem – red.). „Co gwałtownie zmniejszyłoby nasz udział w rynku gazu?” – spytał prowadzący program Władimir Sołowiow. „Tak! Pierwszy gazociąg, który chcieli budować, miał iść przez terytorium Syrii i Turcji do Europy. Turcja stałaby się głównym operatorem dostaw gazu” – odparł generał. „A więc wtargnęliśmy do Syrii, żeby zabezpieczyć sprzedaż gazu przez Gazprom?” – dopytywał dziennikarz. „Tak. Kiedy Asad w 2011 roku, nie bez naszej presji, odmówił podpisania tego porozumienia (umowy o budowie gazociągów przez terytorium Syrii – red.), to zobaczcie co się stało” – odrzekł szef Akademii Problemów Geopolitycznych. Z kolei Katar zaczął finansować syryjską opozycję, która zorganizowała masowe protesty przeciwko reżimowi Baszara al-Asada. Tak więc, Kreml sprowokował a później włączył się w wojnę w Syrii, by powstrzymać budowę gazociągów do Europy i by zapewnić Gazpromowi sprzedaż. Rosyjscy imperialiści są w stanie usprawiedliwić każdą agresję przeciwko suwerennym narodom. Warto w tym momencie przywołać słowa dyrektora rosyjskiego Centrum Badania Krajów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej Siemiona Bagdasarowa, który tak tłumaczył udział armii FR w konflikcie syryjskim: „To nasza ziemia! Stąd właśnie przyszła do nas cywilizacja. Z Antiochii przyszli do nas pierwsi mnisi. Duchowni na Rusi byli Syryjczykami. Z pochodzenia byli nie Grekami, lecz Syryjczykami. I w czasie obchodów 300-lecia rodu Romanowów całą liturgię odprawiała nie rosyjska Cerkiew prawosławna, lecz antiochijska Cerkiew prawosławna. Gdyby nie było Syrii, nie byłoby Antiochii, nie byłoby prawosławia i nie byłoby Rusi! To nasza ziemia! To nasze święte miejsca!”. JAK ROZPOCZĘŁA SIĘ WOJNA W SYRII Dynastia syryjskich dyktatorów Baszszara al-Asada i jego ojca Hafiza al-Asada nigdy nie cieszyła się poparciem większości Syryjczyków. Są przedstawicielami alawitów (odłam szyizmu), najstarszej mniejszości religijnej Syrii liczącej ok. 1,95 mln, stanowiącej 11 proc. ludności. Zdecydowana większość Syryjczyków to sunnici, których jest ok. 70 proc. Pozostali to chrześcijanie i druzowie. Hafiz al-Asad wsławił się krwawym stłumieniem protestów radykalnej partyzantki sunnickiej w mieście Hama, zabijając od 3 do 25 tys. islamistów oraz cywilów. Przy wsparciu ZSRS ustanowił brutalną dyktaturę. Tysiące opozycjonistów zostało uwięzionych. Właśnie dlatego sunici nienawidzą rządzącej mniejszości, która uzurpowała sobie władzę w tym kraju i za pomocą terroru sprawuje despotyczne rządy. Arabska wiosna w latach 2010-2012 pokazała słabość autorytarnych dyktatur. Monolitowe reżimy Tunezji, Egiptu, Jemenu oraz innych krajów arabskich upadły jak domki z kart. Kolejne konflikty i wojny domowe doprowadziły do zmiany konfiguracji geopolitycznej w regionie. Wydarzenia te zainspirowały Syryjczyków, którzy mieli nadzieję na pokojowe przemiany w kraju. Dziesiątki tysięcy ludzi w różnych miastach Syrii wyszły na ulice, by protestować przeciwko reżimowi znienawidzonego Baszszara al-Asada, ale w marcu 2011 roku dyktator nakazał strzelać do pokojowo nastawionych demonstrantów, którzy w zdecydowanej większości nie mieli nic wspólnego z radykalnym islamizmem. Zginęły setki cywilów w całym kraju. Tak rozpoczęła się wojna w Syrii. ZOBACZ TAKŻE: Europa Umiera? Za aktywną działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml – oficer FSB Eksperci: To Rosja stworzyła Państwo Islamskie Ukraina przekazała NATO raport o związkach Rosji z ISIS Ukraina przedstawiła NATO kolejny raport o rosyjskich powiązaniach z islamskimi terrorystami Putin za pomocą islamistów z ISIS chce rozpętać wojnę na Bałkanach! Niepokojąca prognoza Państwo Islamskie pomaga Putinowi w walce z Zachodem Były oficer FSB: Rosja przerzuca do Europy szpiegów udających uchodźców Wycofując się w Iraku terroryści ISIS zgubili swe rosyjskie paszporty (wideo) John McCain: Putin używa uchodźców jako broni NATO oskarża Rosję: „Używa uchodźców jako żywej broni przeciwko Europie”
Udokumentowane zasoby złoża LMG wynoszą około 7,25 mln ton ropy naftowej i około 7,3 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. 70% złoża znajduje się na terenie gminy Międzychód. Według założeń PGNiG kopalnia KRNiGZ Lubiatów ma wydobywać rocznie 400 tysięcy ton ropy naftowej oraz 150 milionów metrów sześciennych gazu ziemnego.
Wartość projektu szacuje się na około 10 mld dol. (27,9 mld zł). Gazociąg miałaby mieć ponad 5 tys. km długości, a przebiegałby przez terytorium Iranu, Iraku, Syrii i Libanu oraz poprzez Morze Śródziemne. Nowy gazociąg mógłby być alternatywą dla planowanego gazociągu Nabucco, który ma dostarczać do Europy gaz z Iranu, Azerbejdżanu oraz Rosji, a przebiegać ma przez Turcję, a dalej Bułgarię, Rumunię, Węgry aż do Austrii. W przedsięwzięcia zaangażowały się europejskie koncerny: austriacki, OMV, węgierski MOL, rumuński Transgaz, bułgarski Bulgargaz, turecki BOTAŞ oraz niemiecki RWE. Iran, który miałby być głównym dostarczycielem gazu dla Nabucco, w związku z nałozeniem sankcji ekonomicznych ONZ, nie uczestniczy w projekcie. Po podpisaniu memorandum Javad Owji, szef National Iranian Gas Company (NIGC) powiedział, że złoże Południowy Pers, którego wydobywalne zasoby gazu ziemnego szacuje się na 16 trylionów m3, to wiarygodne źródło surowca, konieczne do budowy gazociągu. Dodał, że takiego źródła gazu nie ma gazociąg Nabucco
Ukraina ma jednak w planach zwiększenie własnego wydobycia do poziomu 27 mld m³ gazu/rok (w najbliższych latach, plan był na 2020 rok, ale proces się wydłuża). Jednocześnie Polska i Ukraina mają zamiar zbudować dodatkowe połączenie gazociągowe między krajami, które pozwalałoby przesyłać do Kijowa norweski gaz lub LNG w

Główne bogactwa naturalne Syria posiada złoża ropy naftowej gazu ziemnego, fosfatów, chromu, rudy żelaza, manganu, asfaltu, soli kamiennej, gipsu i WEH

Współpracujących, ponieważ oba kraje wspólnie eksploatują największe złoża gazu w Zatoce Perskiej. A dla Katarczyków to fundament egzystencji. A dla Katarczyków to fundament egzystencji. Katar pogłębia więzy z globalną elitą Arabia Saudyjska, która oskarża ich o wspieranie ekstremizmu, sama propaguje wahabizm, surowy

Kategorie: WOJNASyriaRosjaropa naftowapaliwo kopalneKuwejtKatarArabia Saudyjskaropawojna o surowcewojna w Syrii W mediach jakby przycichło na temat Syrii. Świat pasjonuje się obecnie śmiercią trzech osób w Bostonie i nikogo nie interesują setki ofiar na Bliskim Wschodzie, a powinno, bo to państwa zachodnie pośrednio odpowiadają za ten nieustający rozlew krwi. Ten sam scenariusz, który zastosowano wobec Iraku czy Libii jest teraz stosowany wobec Syrii. Do tej pory wydawało się, że podstawowa różnica między tymi krajami polega na tym, że w Syrii nie ma ropy naftowej. Okazuje się, że takie założenie może być błędne. Już kilka lat temu firmy poszukiwawczej z Norwegii w Syrii złoża ropy naftowej i gazu, które pozwoliłyby, aby ten kraj osiągnął znaczące miejsce na świecie w eksporcie węglowodorów. Norwegowie znaleźli ponoć w Syrii 14 obszarów bogatych w ropę naftową, w tym cztery największe pola naftowe miałyby się znajdować w pobliżu nadmorskiego miasta Banias w pobliżu granicy z Libanem. Gdyby doszło do eksploatacji samych tych pól mogłyby utrzymać produkcję ropy, równą Kuwejtowi. Kolejne cztery pola w potwierdziły rezerwy równe Cyprowi, Libanowi i Izraelowi razem wziętych. Tak, więc, Damaszek teoretycznie powinien być w stanie wyprodukować 6,7 mln baryłek ropy dziennie, w sumie tylko dwa razy mniej niż Arabia Saudyjska. W tej samej Syrii, norwescy eksperci odnaleźli też ogromne ilości gazu, co w przyszłości może być niekorzystne dla Kataru. Rząd Assada odmówił umieszczenia na swoim terytorium gazociągu do Europy, czego bardzo oczekiwał katarski emir. W istocie, w przypadku pozytywnej decyzji, koszt katarskiego gazu sprzedawanego do Europy byłby znacząco niższy niż rosyjskiego. Więc w tej kwestii syryjscy przywódcy byli rzeczywiście po stronie Rosji. Warto zauważyć, że pomimo wszystkich podpisanych umów o poufności wyniki prac poszukiwawczych, zostały sprzedane do kilku międzynarodowych koncernów naftowych. Jeśli raporty są prawdziwe stanowią przekleństwo dla Syrii. Teraz jasne staje się zainteresowanie państw zachodnich i arabskich w zniszczeniu świeckiego reżimu Assada i ustanowienia jakiegoś marionetkowego rządu, który robiłby to, co chcą zainteresowane tym strony. Celem operacji może być po prostu uzyskanie dostępu do lokalnej ropy naftowej i gazu. Trudno nie dostrzegać w tej sytuacji analogii między tym, co stało się w ciągu ostatnich kilku lat z polskim gazem łupkowym, który w rękach zachodnich koncernów również mógł stanowić zagrożenie dla rosyjskich interesów w Europie. Znowu można powiedzieć, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to choćby pozornie wydawało się to niezwiązane, może chodzić o pieniądze, czyli o gaz. Na szczęście u nas nikt nie wywołał z tego powodu wojny, ani nie dąży już do zmian politycznych osiąganych za pomocą krwawych zamachów. Źródło: Ocena: 26028 odsłon „Ponad 400 rosyjskich najemników z tzw. Grupy Wagnera działa w Kijowie, by na rozkaz Kremla zamordować prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i członków jego rządu oraz przygotować grunt pod

Polska i Europa nie chcą już kupować rosyjskiego gazu. Ale czy to w ogóle możliwe, gdy zapotrzebowanie na gaz będzie rosło?W ostatnim czasie Federacja Rosyjska została objęta szeregiem dotkliwych sankcji, które uderzyły w jej gospodarkę i olbrzymie majątki oligarchów. Jednak tym, co najbardziej zniszczyłoby gospodarkę Rosji i jej zdolność do odbudowy armii, jest rezygnacja z importu gazu i ropy naftowej pochodzenia rosyjskiego. Nawet gdyby surowiec chciały odkupić Chiny – będą gotowe zapłacić dużo mniej niż Europejczycy i Rosja straci dziesiątki lub setki miliardów dolarów. Czy Polska – która spodziewa się dużego wzrostu zużycia gazu – jest rzeczywiście gotowa na odcięcie się od rosyjskiego surowca? A inne kraje europejskie?Polscy politycy, popierając wezwania płynące z Ukrainy, jasno wskazują, że potrzebne są kolejne kroki, które obciążą rosyjskiego agresora. Premier Morawiecki od dłuższego czasu apeluje o nałożenie embargo na rosyjski węgiel, gaz i ropę w całej Unii Europejskiej. Takie rozwiązanie proponują również Anna Moskwa – Minister Klimatu i Środowiska oraz Piotr Naimski – Pełnomocnik Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury również:Fundusz kosztuje, ETF też. Opłaty mają ogromne znaczenie dla wyniku inwestycji. Co zrobić, żeby oszczędzanie było tanie? [WYCISKANIE EMERYTURY]Fundusze portfelowe: ostatni krzyk mody w branży inwestycyjnej. Jeśli głowa cię boli na samą myśl o inwestowaniu pieniędzy, to… są właśnie dla ciebie [INWESTUJ Z WEALTHSEED]W pierwszych bankach można już wziąć kredyt na mieszkanie bez wkładu własnego. Czy to się opłaca? Sprawdzam warunki i procedury! [BANK NOWOŚCI]Polska bez rosyjskiego gazu? Już wkrótcePolska jest w naprawdę niezłej sytuacji. Dzięki prowadzonej przez lata polityce dywersyfikacji źródeł dostaw gazu ziemnego, a także odpowiednio rozbudowanym krajowym potencjale wydobywczym i magazynowym, w przeciwieństwie do wielu innych państw europejskich jesteśmy w stanie funkcjonować bez dostaw ze Wschodu. I tak się stanie – nawet bez formalnego embargo. A to dlatego, że z końcem 2022 r. upływa wieloletni kontrakt jamalski, na mocy którego do Polski dostarczano gaz ze Wschodu. Już wiadomo, że kolejnego kontraktu nie węglowodorów stanowi ważny dochód dla rosyjskiej gospodarki. Wpływy do budżetu państwa z eksportu ropy i gazu w 2021 r. stanowiły 36% łącznych dochodów. W ostatnich latach udział ten wynosił od 28% (2020 r.) do 46% (2018 r.). Surowce przynoszą Rosji nie tylko gigantyczne pieniądze (wspierając finansowanie rosyjskiej machiny wojennej), ale są też instrumentem polityki. Przez dekady tamtejsza władza realizowała swoje interesy, wspierając się olbrzymim potencjałem więcej: Czy będzie światowe embargo na rosyjską ropę? Po ile będzie paliwo? ( surowców energetycznych z Rosji niejednokrotnie towarzyszyły nieoczekiwane przerwy w dostawach (w styczniu 1993 r., w styczniu 2009 r. oraz w czerwcu 2017 r). Za każdym razem w tle były jakieś rosyjskie oczekiwania wobec Polski. Dlatego życie bez rosyjskiego gazu będzie nie tylko bezpieczniejsze, ale i doświadczenia z 2014 r. nie zachęciły Europy do zmiany kursu swoich inwestycji, czego przykładem jest niemiecka polityka Energiewende i wieloletnie spory o budowę podmorskiego gazociągu Nord Stream II. Może ta wojna w końcu doprowadzi do skutecznego przewrotu w strukturze europejskich dostawców paliw? Szkoda tylko, że ceną będą tysiące istnień kilka lat będziemy potrzebowali prawie dwa razy więcej gazu?Według GUS w 2019 r. (przed pandemią) krajowe zapotrzebowanie na gaz ziemny wyniosło 19,6 mld m3, a krajowe wydobycie sięgnęło 4,6 mld m3. Zatem większość (ok. 15 mld m3 gazu ziemnego) importowaliśmy z zagranicy. Jak wynika z danych PGNiG – głównie z Rosji (60%). Część zasobów surowca skumulowana była w podziemnych magazynach, które na dzień dzisiejszych mogą zgromadzić około 3,2 mld m3 jak będzie w przyszłości? W opublikowanym przez Gaz-System w 2021 r. Krajowym Dziesięcioletnim Planie Rozwoju Systemu Przesyłowego zaprezentowano prognozę zapotrzebowania na usługę przesyłową, którą można traktować jako wyznacznik zapotrzebowania na gaz ziemny. Przedstawione dane wskazują na to, że krajowe zużycie gazu do 2030 r. potencjalnie może sięgnąć nawet ponad 35 mld m3. ­Za największy skok odpowiadać miała elektroenergetyka, autorzy strategii nie brali jednak pod uwagę wybuchu wojny na Ukrainie, która może podważyć rolę gazu jako paliwa przejściowego w procesie transformacji energetycznej. Biorąc jednak pod uwagę założenia europejskiej strategii „Fit for 55” oraz stan polskich elektrowni węglowych, możemy spodziewać się wzrostu zapotrzebowania na gaz na to także, opublikowane na początku stycznia przez Urząd Regulacji Energetyki, szczegóły grudniowej aukcji na dostawy energii w 2026 r. Zakontraktowano na tej aukcji 7,2 GW energii, z czego największy udział miały źródła gazowe – około 3 GW. Wygląda więc na to, że zapotrzebowanie na gaz w Polsce OGP Gaz-System Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju Systemu Przesyłowego, 2021. Czy Polska jest gotowa na odcięcie się od rosyjskiego gazu? Czy w tej sytuacji Polska rzeczywiście jest w stanie pokryć swoje rosnące zużycie gazu bez dostaw ze Wschodu? Łączny dostępny obecnie potencjał importowy Polski wynosi około 27 mld m3 rocznie – tyle jesteśmy w stanie ściągnąć gazu z zewnątrz. To znacznie powyżej obecnego zapotrzebowania Polski, ale mniej, niż będziemy potrzebowali za kilka lat. Z tego 13,7 mld m3 możemy ściągać ze Wschodu (tyle że to źródło chcemy za chwilę „wyłączyć”), a mniej więcej 8,3 mld m3 z Zachodu i Południa, zaś 5 mld m3 – z Północy, kierunku, który jako jedyny jest całkowicie niezależny od wpływów magazyny gazu zapełnione są w około 60%, a jednocześnie do gazoportu na bieżąco docierają kolejne dostawy LNG, no i mamy jeszcze złoża krajowe – więc nawet gdyby Rosja chciała nam odciąć gaz przed końcem roku – zapewne sobie poradzimy. Ale co później?Do obecnego miksu pozyskiwania źródeł gazu już niedługo dojdą kolejne elementy. Szczególnie istotny będzie gazociąg Baltic Pipe o przepustowości do 10 mld m3 rocznie – z czego PGNiG zarezerwowała 8,2 mld m3. Ten gazociąg osiągnie pełną przepustowość już z końcem tego roku. Rozbudowany gazoport w Świnoujściu przyjmie 6,2 mld m3 w tym roku i 8,3 mld m3 do 2023 r. Połączenie Polska–Litwa pozwoli dodatkowo przyjąć 1,9 mld m3 gazu w 2022 r. (głównie dzięki gazoportowi Klaipeda LNG). A połączenie Polska–Słowacja daje teoretycznie 5,7 mld m3 gazu w 2022 łącznie daje już 100% obecnego zapotrzebowania na gaz w Polsce – ok. 24 mld m3. A przecież mamy jeszcze kilka miliardów metrów sześciennych własnego wydobycia. I jeszcze jeden as w rękawie. W planach jest „pływający gazoport” FSRU w Gdańsku, w ramach którego w grudniu 2021 r. wstępnie zgłoszono możliwą podaż na 6,1 mld m3 gazu rocznie. Oddanie tej inwestycji do użytkowania planowane jest na 2027-2028 potencjał gazowy uzupełnią jeszcze rozbudowywane magazyny gazu ziemnego. Zgodnie z Krajowym Dziesięcioletnim Planem Rozwoju Systemu Przesyłowego w perspektywie dekady ich wielkość ma wzrosnąć nawet o kolejne 2,5 mld m3. I być może będzie też biogaz i jego uszlachetniona forma w postaci biometanu. Zdaniem niektórych ekspertów potencjał tego źródła gazu może wynieść ponad 10 mld m3 rocznie. Trzeba będzie w tym celu wybudować PGNiG, Sprawozdanie Zarządu za 2020 gazowa dominacja Rosji w Europie dobiega końca?Polska jest w stanie nie tylko zaspokoić własne potrzeby gazowe, ale też hipotetycznie zaopatrywać w gaz Europę. Aby udało się ograniczyć dominację Federacji Rosyjskiej na europejskim rynku surowcowym, potrzebne są potężne działania innych państw. Z tym niestety jest trochę gorzej – przykładem są Niemcy, którzy pomimo ogromnych zdolności importowych nie są zwolennikami wprowadzenia embargo. I nie bardzo wyobrażają sobie życie bez rosyjskiego całkowite odcięcie się państw członkowskich Unii Europejskiej od dostaw ze Wschodu jest mało prawdopodobne. Doświadczenia z końca 2021 r. i obecna wojna wspierają jednak rozsądne myślenie – najprawdopodobniej Komisja Europejska ustanowi wymóg mówiący, że do 1 października każdego roku magazyny gazu w UE muszą być wypełnione w co najmniej 90%.To zmobilizuje państwa do zabezpieczania dostaw z wyprzedzeniem i potencjalnie będzie stanowić kontrę dla szantażu gazowego w okresie zimowym. To jednak nie wszystko: do 2030 r. planowane jest porzucenie importu z Rosji. Przedstawiony program „REPowerEU”, równolegle z pakietem „Fit for 55”, ma zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz w Europie o 155 mld m3 do 2030 r. – dokładnie tyle, ile średnio importuje się z Rosji – przy zużyciu na poziomie około 420 mld na to jest wiele. Tradycyjnie mówi się o rozbudowie infrastruktury odnawialnych źródeł energii, elektryfikacji, zwiększaniu poziomu efektywności energetycznej, rozbudowie potencjału europejskich gazoportów, ale – co szczególnie ważne i dla wielu środowisk kontrowersyjne – Komisja Europejska twierdzi, że kraje mogą dłużej spalać węgiel pod warunkiem, że będzie to częścią szerszego przejścia na odnawialne źródła to również firma konsultingowa Aurora Energy Research, która oszacowała, że ​​przy wszystkich dostępnych alternatywnych źródłach importu i całkowitym odcięciu się od dostaw rosyjskich (np. większej liczbie dostaw z Afryki Północnej, Norwegii, Holandii i wzmożonej regazyfikacji LNG) dostawy gazu do Europy następnej zimy byłyby o 11% niższe od poziomu z zeszłej zimy. Najskuteczniejszym środkiem, który mógłby pomóc w radzeniu sobie z zakłóceniami dostaw w krótkim okresie, byłoby wykorzystanie węgla zamiast gazu w sektorze elektroenergetycznym i przemyśle oraz wprowadzenie oszczędności energii w ciepłownictwie. W zimie (2022/2023) Europa mogłaby w ten sposób zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz nawet o 14%. Taka narracja w Polsce odczytywana jest jako upadek polityki klimatycznej, ale w rzeczywistości jest to jedynie dostosowanie strategii odchodzenia od paliw kopalnych do obecnych tu musimy pamiętać jeszcze o jednym: zmiany w zapotrzebowaniu i kierunkach zakupu gazu – zarówno na poziomie krajowym, jak i na poziomie europejskim (Europa musiałaby konkurować o dostawy z innymi odbiorcami) – będą prowadzić do tego, że ceny gazu ziemnego będą niezwykle zmienne. Może się to zatem odbić na portfelu konsumentów – będziemy płacili za gaz więcej, ale warto pomyśleć o tym jak o cenie bezpieczeństwa, niezależności i ochrony też: Czy PGNiG spekulował instrumentami pochodnymi i przegrał? Wyjaśniam ( też: Wojna, strach, rynek nieruchomości i uchodźcy. Co z cenami mieszkań ( tytułowe: Quinten de Graaf/Unsplash

Całkowita grubość złoża zbiornika osiąga 15 km. To tutaj koncentrują się największe złoża minerałów w Azji: ropa naftowa, gaz ziemny, siarka, sól kamienna. Złoża ropy i gazu nizinnej Mezopotamii należą do perskiego basenu naftowego i gazowego. Charakterystyka Niziny Mezopotamskiej. Nizina Mezopotamii topłaski, płaski teren REKLAMA Przez ostatni tydzień w mediach głównym tematem stały się wydarzenia w Syrii. Media bezkrytycznie prezentują materiał dostarczony do stacji, niemniej po komentarzach pod artykułami w sieci widać, że społeczeństwo rozumie obecną sytuację nieporównywalnie lepiej od sytuacji w Iraku czy Libii. Nie będę zagłębiał się w przebieg obecnego konfliktu lecz pokaże gospodarcze i polityczne siły stojące u przyczyn obecnej walki o władzę. 1. Transport gazu REKLAMA W roku 2009 prezydent Syrii Bashar Al-Assad ogłosił plan „Four Seas”. Dotyczył on budowy gazociągów łączących gaz wydobywany nad Morzem Kaspijskim, Czarnym, w Zatoce Perskiej oraz we wschodniej części Morza Śródziemnego. Strategia taka wspierała sojusz Syrii, Iranu oraz Iraku. Główny węzeł zapewniający transport gazu faworyzowałby kraje z dostępem do rurociągu. Co więcej, sojusz Rosji z Syrią zapewnia Gazpromowi kontrolę nad monopolistyczną polityką sprzedaży gazu do Europy. Głównym przegranym takiego rozwiązania jest Katar posiadający trzecie największe złoża gazu naturalnego na świecie, będący największym eksporterem tego surowca. Katar podjął kilka lat temu próby budowy gazociągu do Europy poprzez Turcję. Problemem okazało się przejście przez terytorium Arabii Saudyjskiej. Ostatecznie w 2009 roku projekt upadł w efekcie braku zgody Arabii. Katar zapewniając sobie dostęp do Turcji zyskałby tym samym dostęp do Europy poprzez planowany gazociąg Nabucco pomijający całkowicie Rosję. [singlepic id=197 w=647] Nie mając dostępu do gazociągów Katar przez lata udoskonalał techniki skraplania gazu w niskiej temperaturze. Gaz ładowany jest na statki a następnie rozwożony po całym świecie. O ile Katar zbudował flotę transportującą LNG o tyle aby ten gaz odebrać niezbędny jest gazoport. Co więcej przy ogromnych złożach gazu zlokalizowanych w Katarze zdecydowanie taniej jest zbudować gazociąg zapewniający transport surowca niż transportować do statkami. W Syrii mamy zatem konflikt 2 gazowych potentatów: rosyjskiego Gazpromu monopolisty na rynku europejskim oraz Kataru, który musi walczyć o rynek Europejski. Sytuacja Kataru jako eksportera pogorszy się znacznie w nadchodzących latach gdyż w Australii planuje się znaczne zwiększenie wydobycia w latach 2014 – 2020, z których znaczna część zasili rynki azjatyckie. Jednocześnie systematycznie spada eksport do Ameryki Północnej, która znacznie zwiększyła produkcję własnego gazu z łupków. Europa jako klient staje się kluczowa dla Kataru. Powstanie takiego rurociągu transportującego katarski gaz poprzez Syrię zachwiałoby monopolistyczną pozycją Gazpromu czego Kreml nie może się zaakceptować. Katar jako państwo wielkości małego województwa nie mogłoby sobie pozwolić na wiele na arenie międzynarodowej. Niezbędny jest zatem sojusz z USA i NATO. W ramach współpracy Katar intensywnie wspierał finansowo atak na Libię oraz sfinansował już rebelię w Syrii kwotą 3 mld USD próbując odsunąć Assada od władzy aby zastąpić go Bractwem Muzułmańskim, z którym Emir Kataru ma doskonałe relacje. Dostęp do Europy poprzez Syrię jest głównym celem polityki gospodarczej Kataru i jest jedną z głównych przyczyn obecnego konfliktu. Poniżej planowany przebieg gazociągu: [singlepic id=200 w=647] 2. Kontrola nad zasobami ropy i gazu W regionie Zatoki Perskiej mamy największe łatwo dostępne zasoby ropy i gazu na świecie. Do początku lat 90-tych większość zasobów była pod kontrolą USA. Od tego czasu gospodarka Chin rozrosła się 12-krotnie. Zwiększona produkcja wymusza więcej importu surowców energetycznych. Przez ostatnie 10 lat Chiny poprzez wzajemne umowy handlowe skutecznie zjednywały sobie coraz więcej krajów bogatych w surowce. USA próbując utrzymać status jedynego globalnego supermocarstwa robi co może aby odciąć Chiny od złóż węglowodorów używając do tego celu wojska. Mieliśmy Irak, Libię, Algierię. W mediach demonizuje się Wenezuelę i Iran. Syria w tym kontekście jest o tyle ważna, że jest głównym (poza Rosją i Chinami) sojusznikiem Iranu, który jest poważnym zagrożeniem dla hegemonii USA. Po pierwsze dlatego, że większość eksportu ropy przypada na Chiny. Po drugie dlatego, że na skutek embarga USA Iran jest odcięty od globalnego systemu rozliczeń SWIFT, rozlicza sprzedaż w surowcach w złocie co jest bezpośrednim uderzeniem w system bankowości centralnej. Drugim ważnym aspektem w kontroli nad zasobami krajów na Bliskim Wschodzie jest całkowita dominacja militarna w regionie. Obecnie NATO kontroluje cały basen Morza Śródziemnego za wyjątkiem portu Taurus w Syrii, w którym stacjonuje Rosyjska Marynarka Wojenna. Oddanie władzy w ręce Bractwa Muzułmańskiego mogłoby doprowadzić do szybkiej likwidacji bazy a tym samym przejęcia pełnej kontroli nad Morzem Śródziemnym przez NATO. Aby przedstawić jak wygląda militaryzacja regionu załączam mapkę z zaznaczonymi 45 bazmi USA: [singlepic id=201 w=647] Podsumowując, jeżeli USA chce kontrolować Chiny, musi kontrolować Iran, a wcześniej Syrię. 3. Narada u Obamy w kontekście Syrii Kilka tygodni temu doszło do tzw. „Narady u Obamy”. Dla inwestorów w metale szlachetne poprzednia narada zapadła głęboko w pamięć gdyż zaraz po niej doszło do ogromnej wyprzedaży złota i srebra. Tym razem sprawa najprawdopodobniej dotyczyła panicznej wyprzedaży obligacji USA przez Chiny. Otóż pomimo tego, że FED skupuje większość nowo emitowanych obligacji to ich rentowność wzrosła od maja z 1,66 % do 2,9%. Jest to skok o 74%!!!. Oznaczało to, że ktoś masowo wyzbywa się obligacji i w efekcie ich wartość dramatycznie spada. Wzrost oprocentowania w tym tempie oznaczałby upadek dolara w okresie krótszym niż 6 m-cy. Na to nie można było pozwolić. Zwołano zatem szybką naradę. Wyolbrzymiono problem Syrii aby przekonać opinię publiczną oraz międzynarodową koalicję do ataku na „syryjski reżim” pomimo veta Rosji i Chin. W momencie gdy inwazja była kwestią dni lub godzin, moim zdaniem doszło do porozumienia między Chinami i Rosją (trzon BRICS) z jednej strony oraz USA i UK z drugiej strony. Chiny zatrzymały wyprzedaż obligacji w zamian za co USA wycofało się z ataku na Syrię. Nie przypadkowo wydarzenia Syryjskie nasiliły się akurat przed planowanym na 5-6 września spotkaniem grupy G20, o którym pisałem w artykule „Czy za szczytem G20 kryje się rewolucja finansowa?” Otóż spotkanie miało się odbyć bez udziału USA, na którym jak spekulowano kraje BRICS mogły zaproponować alternatywny system rozliczeń atakując otwarcie system dolarowy. W obliczu ostatnich wydarzeń moim zdaniem do niczego spektakularnego na szczycie nie dojdzie. Pokaz siły okazał się póki co skuteczny. (przedruk za zgodą Autora: Independent – Niezależny Portal Finansowy) REKLAMA
Dowództwo niemieckie uznało, że należy przełamać linie wroga i zainicjowało w 1915 ofensywę. To wówczas Niemcy wsparli swój atak, pierwszym na froncie zachodnim, użyciem gazu bojowego
Cypr przekonuje, że może stać się alternatywą dla importowanego przez Unię Europejską gazu z Rosji. Sam jeden Cypr raczej nią nie będzie, ale cała wschodnia część Morza Śródziemnego, gdzie trzy lata temu odkryto bogate złoża, już mogłaby być źródłem tego surowca, szczególnie dla południowo-wschodnich krajów Unii. – Cypr powinien stać się centrum energetycznym, które pomoże zmniejszyć inne zależności (od Rosji – red.) – oświadczył kilka dni temu prezydent tego kraju Nikos Anastasiadis, zaś minister rolnictwa i zasobów naturalnych Nikos Kujalis zapewniał, że „cypryjski gaz ziemny należy do Unii Europejskiej”. Unia od kilku lat, kiedy zaczęły się pierwsze szantaże gazowe wobec Ukrainy, próbuje zmniejszyć znaczenie importu z Rosji, postrzeganej jako niezbyt pewny dostawca. Konflikt na Ukrainie jeszcze wzmógł te obawy. Ale te próby ograniczenia roli Moskwy dają już dobre rezultaty: gaz stamtąd sprowadzany stanowi już mniej niż jedną czwartą całego zużywanego w Unii. To przede wszystkim efekt zwiększenia zakupów od Norwegii: udział Oslo w unijnym rynku praktycznie zrównał się z moskiewskim. Mimo wszystko pomysł, by niewielka, przeżywająca kłopoty finansowe wyspa miała stać się w UE znaczącym graczem, na pierwszy rzut oka wygląda niedorzecznie. Ale nie jest. W 2010 i 2011 r. we wschodniej części Morza Śródziemnego – na wodach terytorialnych Cypru, Izraela, Syrii, Libanu i Palestyny – odkryto zasoby gazu ziemnego. Cypryjskie złoże Aphrodite ma co najmniej 200 mld m sześc. A jak informował minister energetyki tego kraju Jorgos Lakotripis, w najbliższych tygodniach rozpoczną się dalsze poszukiwania. Jeśli zakończą się powodzeniem, Cypr będzie chciał zbudować zakład skraplania gazu, który mógłby służyć całemu regionowi. Te obecnie posiadane zasoby, owe 200 mld m sześc., przy obecnym poziomie zużycia wystarczyłyby Cyprowi na jakieś 200 lat. A to oznacza, że gdy ruszy wydobycie kolejnych złóż, Nikozja awansuje do rangi eksportera gazu. Dziennik Gazeta Prawna Z jednej strony – te 200 mld to mniej, niż Rosja eksportuje do Unii w ciągu półtora roku, więc ilość, która globalnie nie robi różnicy. Ale z punktu widzenia poszczególnych krajów wygląda to już lepiej. Bułgaria importuje z Rosji 2,9 mld m sześc. rocznie, co stanowi prawie 90 proc. bułgarskiego zużycia, a stopień uzależnienia energetycznego coraz bardziej niepokoi władze w Sofii. Podobną ilość gazu z Rosji sprowadza też Grecja, dla której jest to nieco ponad połowa potrzeb. Z pewnością oba państwa – a także Włochy czy Rumunia – chętnie rozważyłyby alternatywne źródła. Tym bardziej że Cypr nie musi być jedynym. Aż czterokrotnie większe od cypryjskiego złoża Aphrodite są zasoby odkrytego rok wcześniej izraelskiego Leviathana, zresztą jednego z kilku pokładów tego kraju. Dzięki nim zapotrzebowanie Izraela na gaz zostanie zaspokojone przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Natomiast zasoby basenu lewantyńskiego, czyli wschodniej części Morza Śródziemnego, które są możliwe do wydobycia, wynoszą łącznie – według szacunków US Geological Survey – aż 3,45 bln m sześc. gazu (oraz 1,7 mld baryłek ropy). Gdyby potraktować je jako całość, znalazłyby się w dziesiątce największych na świecie. Na tym optymistycznym obrazie są jednak co najmniej dwie rysy. Po pierwsze, jakkolwiek samo istnienie pokładów gazu jest potwierdzone, to ich dokładna wielkość – jeszcze nie. I zanim błękitne paliwo rzeczywiście stamtąd popłynie, minie kilka lat. W dodatku, jeśli region chciałby być eksporterem, trzeba tam wybudować gazociągi albo terminal LNG, a to też musi potrwać. – Te dyskusje o eksporcie są przedwczesne. Konflikt na Ukrainie zwiększył zainteresowanie dywersyfikacją dostawców gazu, ale wschodnia część Morza Śródziemnego jest wymieniana w tym kontekście na końcu i nie dzieje się to bez powodu – uważa Michael Leigh, analityk z German Marshall Fund. Po drugie, część z zainteresowanych państw jest ze sobą skonfliktowana, a granice morskie między nimi nie są wyznaczone. Dotyczy to przede wszystkim Izraela, Syrii i Libanu – tam złoża mogą stać się nowym pretekstem do walk. Także Cypr nie ma czystej sytuacji, bo północną część wyspy zajmuje samozwańcza, wspierana przez Turcję Republika Cypru Północnego. Nikozja liczy jednak, że jako najmniej skonfliktowana ze stron może się stać dla wszystkich wspólnym mianownikiem. I stanie się gazowym hubem na Morzu Śródziemnym. Ulubiony kierunek rosyjskich pieniędzy Choć cypryjski prezydent wspominał o gazie ze wschodniej części Morza Śródziemnego jako alternatywie wobec rosyjskiego, dla Cypru jego eksploatacja ma być przede wszystkim pomysłem na wydobycie się z własnych kłopotów finansowych niż chęcią zaszkodzenia Moskwie. Ze względu na silne powiązania finansowe Cypr należy do tych państw Unii Europejskiej, które sprzeciwiały się nakładaniu ostrych sankcji na Rosję po aneksji przez nią Krymu. Według rosyjskiego urzędu statystycznego Cypr jest największym zagranicznym inwestorem w Rosji – na koniec zeszłego roku wartość inwestycji wyniosła 69 mld dol. – drugim co do wielkości odbiorcą rosyjskich inwestycji, które dotychczas osiągnęły 33 mld dol. W dużej mierze chodzi o te same pieniądze. Dzięki niskim podatkom na Cyprze i umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania między obydwoma państwami śródziemnomorska wyspa od początku lat 90. zeszłego wieku należy do ulubionych miejsc lokowania kapitału przez oligarchów. Te pieniądze, już jako kapitał zarejestrowanych na Cyprze spółek, często później inwestowane są z powrotem w Rosji. Szacuje się, że do Rosjan należy jedna czwarta depozytów w cypryjskich bankach. Przed zeszłorocznym kryzysem bankowym na wyspie, w wyniku którego prywatni klienci utracili część wkładów, odsetek ten przekraczał jedną trzecią. Na koniec 2012 r. z 70 mld euro zdeponowanych w cypryjskich bankach do osób spoza Unii Europejskiej, czyli w zdecydowanej większości właśnie Rosjan, należało 21,8 mld. Rok później było to już tylko 11,8 mld spośród ogólnej sumy 47 mld euro w bankach, ale od początku bieżącego roku Rosjanie wracają na Cypr z pieniędzmi. Nic zatem dziwnego, że Nikozja bardzo ostrożnie odnosi się do sankcji wobec Rosji. Cypryjski prezydent Nikos Anastasiadis mówił w kwietniu, że UE powinna wziąć pod uwagę ewentualne skutki dla gospodarek państw członkowskich i rozpatrzyć sposoby poradzenia sobie z nimi, a w przeciwnym wypadku każde państwo członkowskie powinno mieć prawo wyboru tego, czy i jakie sankcje zastosować. Zarazem jednak ministerstwo spraw zagranicznych podkreśla, że Cypr przestrzega zobowiązań wynikających z członkostwa i jeśli jakaś decyzja w tej sprawie zapadnie, to się do niej zastosuje. Inną sprawą jest to, czy rosyjskie firmy nie będą próbowały w przyszłości przejąć kontroli nad cypryjskimi złożami gazu. Na razie jednak operatorem pola Aphrodite jest amerykańska firma Noble Energy, zaś koncesje na dalsze poszukiwania mają Korea Gas Corp., francuski Total i włoskie Eni. Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję

Złoża gazu wokół Przemyśla zaskakują ekspertów. Coraz więcej wskazuje, że znajduje się w nich nawet ponad 20 mld m sześc. gazu ziemnego. - Potwierdzają się nasze wcześniejsze szacunki - mówi Piotr Woźniak, prezes PGNiG. Tymczasem 27 czerwca upływa termin koncesji na złoże, a spółka nie otrzymała jeszcze jej przedłużenia.

Chodzi o zasoby perspektywiczne, czyli oszacowane jedynie na podstawie badań sejsmicznych, których występowanie będzie można potwierdzić dopiero po wykonaniu odwiertów. Według RPS, niezależnej firmy konsultingowej, ich wielkość w kategorii „best estimate” (prawdopodobieństwo, że uda się je potwierdzić, wynosi co najmniej 50 proc.), wzrosła z 41,5 mln boe (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej) do 173 mln boe. Są to zasoby przypadające na KOV, którego udział w syryjskiej koncesji wynosi obecnie 45 proc. KOV prace przy pierwszym odwiercie na złożu Itheria rozpocznie w czerwcu. Potrwają 66 dni. Po ich zakończeniu spółka planuje wykonanie drugiego odwiertu na złożu Bashaer. Dane pochodzące od operatora złóż gazowych w Holandii, zawarte w zestawieniach oraz na rysunku informują o wydobyciu gazu naturalnego z domieszką gazów niepalnych, głównie azotu. Holenderski operator NAM podaje, że ze złoża Groningen wydobyto w 1976 roku 87,74 mld m3 gazu, tego naturalnego z domieszką niepalnego azotu.

Liczba wyświetleń: 943Kilka tygodni temu w niedzielę w naszej cotygodniowej audycji radiowej powiedziałem, że odpowiedzią USA i ich zachodnich sojuszników na rozpoczęcie przez Rosję prawdziwej wojny z terroryzmem w Syrii jest głównie cisza, ogłuszająca cisza, nieco przypominająca niedawny „niemy spektakl” Netanjahu w ONZ, tylko jeszcze bardziej ogłuszająca. Tak ogłuszająca, że kiedy koło się zamknęło, zacząłem coś było to po prostu obłudne amerykańskie „Rosja tylko pogarsza sytuację”. Ale szybko nabrało dość sił, by z królewskim angielskim akcentem ogłosić: „żebyście wiedzieli, my też bombardujemy ISIL!”. I bardzo szybko przerodziło się w kakofonię kaprofagicznego steku bzdur o tym, że Rosja „zabija w Syrii niewinnych cywilów”, a ostatnio „niebezpiecznie narusza przestrzeń powietrzną” naszego sojusznika z NATO, wszystko to było – i jest – „wściekłością i wrzaskiem” [zob. tutaj], ponieważ zasadniczo blef USA o toczeniu „wojny z terroryzmem” został w spektakularny sposób zdemaskowany przez Rosję i geniusze w Waszyngtonie i Langley nie mogą nic, naprawdę nic z tym zrobić, poza wypowiedzeniem Rosji jako tako rzetelne wypowiedzi na temat zaangażowania się Rosji w Syrii, jakie wyszły z ust Zachodu, pochodzą od tej samej osoby – generała powietrznych sił zbrojnych USA Philipa Breedlove’a, szefa Dowództwa Europejskiego Stanów Zjednoczonych. Przemawiając 28 września na berlińskim spotkaniu organizacji German Marshall Fund – amerykańskiego think-tanku, upamiętniającego Plan Marshalla, inicjatywy, która pozwoliła USA przejąć kontrolę ekonomiczną nad większością Europy Zachodniej po II wojnie światowej – Breedlove powiedział, że Rosja zainstalowała w Syrii „bardzo nowoczesne środki obrony przeciwlotniczej i tworzy tam strefę zablokowanego dostępu” (system anti-access/ aera denial) i że wyraźnie cały ten system tworzy się nie przeciwko Państwu Islamskiemu, ale „czemuś innemu”. Oczywiście to „coś innego” oznacza tutaj bomby NATO. Na tym samym spotkaniu Breedlove powiedział też, że samoloty USA zaczęły przybywać do bazy lotniczej w Diyarbakir, w południowo-wschodniej Turcji, aby „lepiej odnajdywać partnerów z naszej koalicji, gdyby potrzebowali pomocy w Syrii i Iraku”. To był kompetentny i roztropny krok, bo około 36 godzin później do ambasady USA w Bagdadzie wszedł rosyjski generał i powiedział jednemu z pracowników, że „za godzinę zaczyna się bombardowanie”. Nigdy nie dowiemy się, czy jacyś amerykańscy agenci wojskowi lub CIA gorączkowo domagali się ewakuowania ich z okolic ISIL bądź z obozów szkoleniowych Wolnej Armii Syrii, na krótko zanim rosyjskie pociski zmieniły te miejsca w dziury w ziemi, ale myśl, że mogło tak być, jest bardzo czytających to osób niewątpliwie przyswoiła już sobie obiektywną prawdę o wojnie z terroryzmem pod przywództwem USA, tę mianowicie, że jest to jedynie cyniczna przykrywka dla imperialnej ekspansji USA, mająca w szczególności na celu „powstrzymanie” Rosji jako jedynego realnego zagrożenia dla ich globalnej hegemonii. W ciągu ostatnich mniej więcej 70 lat hegemonia ta była zabezpieczona w dużej mierze utrzymywaniem kontroli nad ropą Bliskiego Wschodu, możliwej dzięki notorycznemu wtrącaniu się USA w sprawy krajów Bliskiego Wschodu, z przeprowadzaniem zamachów stanu włącznie, i stosowaniu innych brudnych sztuczek, mających na celu destabilizację regionu. Jednocześnie Waszyngton nie żałował pieniędzy i siły wojskowej, żeby kontrolować kraje w innych rejonach świata i narzucić im „pax Americana”, co zapewniło Stanom Zjednoczonym utrzymanie się na HEGEMONIIUSA są obecnie największym na świecie producentem ropy naftowej, ale również największym jej konsumentem. Mniej więcej w czasach II wojny światowej zużycie ropy w USA zaczęło przewyższać jej produkcję. Od tamtego czasu ten trend się utrzymuje, co oznacza, że USA zużywają całą ropę, jaką produkują, plus mniej więcej drugie tyle. Zabezpieczenie i utrzymywanie obfitego źródła węglowodorów dla Imperium zawsze więc było najwyższym priorytetem dla Departamentu Stanu czasie pierwszej wojny światowej, gdy „alianci” byli zaangażowani w walkę z centralnymi mocarstwami Europy, Brytyjczycy zawarli traktat, który z ziemi Domu Saudów – obecnie Arabii Saudyjskiej – zrobił brytyjski protektorat. Po zakończeniu wojny i upadku Imperium Osmańskiego mocarstwa zachodnie, w szczególności Wielka Brytania i Francja, narysowały mapę współczesnego Bliskiego Wschodu i chciały kontrolować nowe państwa narodowe i ich zasoby. Arabia Saudyjska została zmanipulowana i na jej czele umieszczono Ibn Sauda, plemiennego przywódcę „Domu Saudów”.Jak się spodziewano, w 1938 roku w Arabii Saudyjskiej znaleziono ropę naftową. Odkrycia dokonali amerykańscy geologowie, pracujący dla Standard Oil of New York w partnerstwie z saudyjskimi urzędnikami. Saud, który obwołał się „królem”, przyznał znaczną władzę nad polami ropy spółce Aramco (Arabian American Oil Company), kontrolowanej przez USA, ku konsternacji Brytyjczyków, którzy sfinansowali objęcie władzy przez Sauda w nadziei na swobodny dostęp do wszelkich zasobów ropy naftowej, które miały być zbadane. Po II wojnie światowej większość Europy, Rosja i główne kraje rejonu Pacyfiku były w mniejszym lub większym stopniu zrujnowane gospodarczo i obciążone długami wojennymi. Stany Zjednoczone, z drugiej strony, wziąwszy stosunkowo niewielki udział w wojnie i udzieliwszy potężnych pożyczek (w gotówce i uzbrojeniu) wielu walczącym stronom, znalazły się na dominującej ekonomicznie pozycji.[1] Jako „bezpieczna przystań” w czasie wojny pozyskały także około 80% światowej produkcji złota – od swoich sojuszników i kradnąc zasoby podbitych wrogów, zwłaszcza Japonii.[2] Z powodu potęgi ekonomicznej USA, w 1944 roku 44 kraje spotkały się na konferencji w Bretton Woods i przyjęły amerykański plan uczynienia dolara ogólnoświatową walutą rezerwową, mającą pokrycie w złocie. Oznaczało to, że każdy dolar był bezpośrednio wymienialny na złoto po stałym kursie. To istotnie zwiększyło globalny popyt na dolary i pobudziło zaufanie do gospodarki USA, zapewniając Stanom Zjednoczonym „jazdę na gapę” w sensie ekonomicznym. Jednocześnie jednak ilość posiadanego fizycznego złota stanowiła ograniczenie dla amerykańskiego państwa „dobrobytu i wojny”, wyznaczając ilość dolarów, jakie USA mogły latach 60. XX w., w rezultacie lekkomyślnych wydatków i podżegania do wojny jak świat długi i szeroki, USA zgromadziły kupę dolarów długu, który przewyższył ilość fizycznego złota, którym mogłyby ów dług pokryć. Spadło zaufanie zarówno do dolara, jak i do gospodarki USA i wiele krajów zaczęło wymieniać swoje rezerwy dolarowe na złoto. Waszyngtońska elita zdała sobie sprawę, że nie może dłużej żyć tak wygodnie i beztrosko i podtrzymywać machinacje z dolarem i złotem. Ale zamiast zacisnąć pasa i zacząć zachowywać się odpowiedzialnie finansowo, prezydent Nixon z Kissingerem zaproponowali plan oparcia dolara nie na złocie, ale na „czarnym złocie”.POJAWIA SIĘ PETRODOLARW 1973 roku, w zamian za dostawy dużych ilości sprzętu wojskowego, ochronę i zapewnienie, że Saudowie na zawsze pozostaną królami pustyni, rząd USA zawarł z Saudyjczykami umowę, na mocy której za całą arabską ropę trzeba będzie płacić w dolarach. Wkrótce, w zamian za takie same gwarancje, przystali na to również wszyscy pozostali bliskowschodni członkowie OPEC. Ten nowy plan „ropa za dolary”, czyli tzw. petrodolary, był jeszcze lepszy niż system „dolary za złoto”, ponieważ nie tylko wzmocnił międzynarodowy popyt na amerykańską walutę, ale i same USA mogły kupować ropę od Saudyjczyków i innych producentów po koszcie drukowania papieru. Ponadto państwa Zatoki Perskiej zgodziły się zainwestować swoje nadwyżki zysków ze sprzedaży ropy naftowej w gospodarkę wartość gospodarki i waluty danego kraju zależy od jego PKB, czyli wartości wyprodukowanych towarów, które jest w stanie sprzedać. Jednak z nadejściem petrodolara wartość gospodarki USA oparła się w dużej mierze na ilości pieniędzy, jakie można wydrukować. Trudno o słodszy interes. Dr Bulent Gukay z Keele University przedstawia to następująco: „Ten system dolara amerykańskiego, funkcjonującego jako globalna waluta rezerwowa w handlu ropą, utrzymuje „sztucznie” wysoki popyt na dolara. Dzięki temu Stany Zjednoczone mogą niemal za darmo drukować dolary i używać ich do finansowania zwiększonych wydatków wojskowych i wydatków konsumentów na towary importowane. Teoretycznie nie ma żadnych ograniczeń na ilość dolarów, które można wydrukować. Jak długo USA nie mają poważnych rywali, a inne państwa mają zaufanie do amerykańskiego dolara, ten system działa”.Gdyby w którymś momencie petrodolar został zastąpiony przez inną walutę w drodze masowej wyprzedaży dolarów, wartość dolara spadłaby drastycznie, ponieważ nie byłby on już tak potrzebny niemal każdemu krajowi na świecie na zakup ropy. Niezliczone miliardy dolarów będą wówczas spływać z powrotem do USA, co doprowadzi do hiperinflacji, podwyżek stóp procentowych, utraty miejsc pracy na masową skalę oraz ogólnego chaosu gospodarczego i społecznego. W istocie oznaczałoby to koniec znanych nam Stanów Zjednoczonych. Jeśli i kiedy gospodarka USA wydobrzeje, Rezerwa Federalna nie będzie już jak dawniej drukowała dolarów w celu rozwiązania problemów gospodarczych wiedząc, że każdy capnie je w zamian za realne towary i usługi. Ilość pieniędzy w systemie musiałyby zostać zmniejszona, co prowadziłoby do drastycznego spadku wielkości amerykańskiej gospodarki i USA w końcu zajęłyby należne im miejsce dużo, dużo niżej na liście najpotężniejszych krajów na zatem być dość oczywiste, dlaczego bliskowschodnia ropa i skorumpowane rządy Bliskiego Wschodu, które ją kontrolują, są tak ważne dla przetrwania USA na pozycji „numer 1”. Ale co mogłoby spowodować zastąpienie petrodolara?OBALANIE NATURALNEGO PORZĄDKUSpójrzcie na mapę świata i zwróćcie uwagę, że USA są oddzielone od lądu Eurazji dwoma wielkimi oceanami. Eurazja posiada ponad 60% ludności świata i mniej więcej taki sam procent światowych zasobów naturalnych. Pozostawiony sam sobie, handel światowy w przeważającej mierze odbywa się na kontynencie eurazjatyckim i ten ląd byłby gospodarczym „centrum” świata. Jednak nie tak się dziś rzeczy mają – to USA są zarówno „największą gospodarką” na świecie, jak i „jedynym supermocarstwem”.USA toczyły dwie wojny światowe i wiele innych konfliktów na mniejszą skalę, żeby stworzyć obecny stan nierównowagi, gdzie Eurazja jest wewnętrznie skłócona. Dziś Europa Zachodnia jest w sojuszu z USA przeciwko Rosji (i do pewnego stopnia Chinom), a Bliski Wschód jest w dużej mierze kontrolowany przez USA i Wielką Brytanię, czy też „Angloamerykę”, jak lubię nazywać tych dwóch doskonale dobranych wspólników. Te same dwa państwa (do spółki z Francją) wyeksploatowały większość kontynentu afrykańskiego ze względu na ich zasoby i utrzymywały je w stanie zubożenia, tak samo była do niedawna traktowana Ameryka tym artykule[3] wyjaśniłem, jak przez większość współczesnej historii, a już na pewno przez cały XX wiek, głównym celem Angloameryki było udaremnienie rosyjskiej ekspansji. Chociaż dla zdobycia poparcia ze strony społeczeństwa formułowano te zapędy w kategoriach ideologicznych, prawdziwą motywacją było bardzo realistyczne zrozumienie wśród amerykańskich i brytyjskich potentatów, że jeśli Rosja rozwinie się na tyle, na ile w naturalny sposób pozwalają jej zasoby i położenie geograficzne, to Rosja, a nie Angloameryka, będzie rządzić światem w przymierzu z resztą Eurazji i prawdopodobnie z Afryką. 9/11 I WALKA O BLISKI WSCHÓDGdy skończyła się „zimna wojna”, Angloameryka nie miała już uzasadnienia do kontynuowania swojej samozwańczej roli strażnika globalnego „pokoju” i dostarczyciela „wolności i demokracji”. Inteligentnym ludziom nie udaje się uznać za zwykły zbieg okoliczności tego, że w ciągu trzech lat od upadku muru berlińskiego i obalenia „komunistycznego zagrożenia”, „poważnym problemem” dla Ameryki stał się „islamski terroryzm Bliskiego Wschodu”.Pierwszy „islamski atak terrorystyczny” w USA nastąpił w 1993 roku, a jego obiektem było WTC (Word Trade Center). Pięć lat później Osama bin Laden rzekomo atakował amerykańskie ambasady w Afryce, a waszyngtońscy decydenci pisali prace o konieczności stworzenia „sił na Bliskim Wschodzie” i potrzebie „katastrofalnego i katalizującego wydarzenia – czegoś jak nowy Pearl Harbor” – do uzasadnienia stworzenia w regionie fortów listopadzie 2000 r. Saddam Husajn ogłosił, że wkrótce Irak będzie przyjmował płatność za ropę wyłącznie w euro. Niecały rok później, 11 września, nastąpiły ataki w USA, a po kolejnych 18 miesiącach USA zaatakowały i zajęły Irak. W czerwcu 2003 r. iracką ropę znów można było kupować za dolary amerykańskie. To musi być przypadek. W 2002 r. “Los Angeles Times” poinformował, że w kwietniu 2000 roku, ponad rok przed atakami 9/11, USA rozpoczęły budowę Al Adid – wartej miliard dolarów bazy wojskowej w Katarze z pasem startowym długości 4,5 km. Oficjalnym uzasadnieniem Waszyngtonu dla nowej bazy było „przygotowanie do wznowienia działań w Iraku”.Dokument Pentagonu z 5 marca 2001 roku, zatytułowany “Foreign Suitors for Iraqi Oil Field Contracts” (“Obcy konkurenci do kontraktów na irackie pola naftowe”) szczegółowo przedstawia, jak pola naftowe Iraku zostaną rozdzielone pomiędzy zachodnie koncerny naftowe. To było na dwa lata przed inwazją. Artykuł, jaki ukazał się w Baltimore Sun w marcu 2003 r., przytaczał słowa byłego asystenta sekretarza stanu ds. Bliskiego Wschodu, Edwarda Walkera, mówiącego, że inwazja na Irak była na szczycie listy zadań administracji Busha już po 10 dniach od jego inauguracji i pełne osiem miesięcy przed 9/11. Ale wszystko to są po prostu dziwne zbiegi 9/11 nie miały, oczywiście, uzasadnić wyłącznie okupacji Iraku. Irak był jedynie pierwszy na amerykańskiej liście krajów, z którymi „trzeba coś zrobić”. Zaatakowano i zajęto również Afganistan (i wciąż jest pod okupacją!). Jeśli spojrzeć na mapę świata (mapy są przydatne!), na Bliski Wschód i Afganistan, i wziąć pod uwagę geopolitykę ropy naftowej i gazu, i uświadomić sobie, że Rosja i Chiny są głównymi konkurentami dla amerykańskiego Imperium, i jeśli dorzucić do tego „wojnę czwartej generacji” w postaci nieregularnych armii dżihadyjskich najemników (kontrolowanych przez Saudyjczyków), których zawsze można wysłać w dowolne miejsce, łatwiej jest zrozumieć powód takiej a nie innej polityki zagranicznej USA w ciągu ostatnich 15 lat. Przy okazji, do krajów, które odeszły, lub próbowały odejść od używania petrodolarów, należą Rosja, Iran, Syria, Libia, Wenezuela i Korea Ameryki na Bliskim Wschodzie od 9/11, w tym inwazja i okupacja Iraku i Afganistanu, bombardowanie Pakistanu, obalenie Kaddafiego i wyprodukowanie „wojny domowej” w Syrii, wszystko to miało jeden cel, ten sam co zawsze: powstrzymanie rosyjskiej (oraz w mniejszym stopniu chińskiej i irańskiej) ekspansji gospodarczej poza ich granicami i ochronę hegemonii petrodolara. Krótko mówiąc, jeśli pozwoli się Rosji, Chinom i Iranowi zaangażować się w wolny handel między sobą nawzajem i z innymi krajami na południe i zachód od ich granic, dni petrodolara, a zatem i Angloameryki, będą policzone. POWSTRZYMANIE ROSJI PRZY UŻYCIU UKRAINYW ścisłym związku z angloamerykańskimi rozpaczliwymi próbami obrony petrodolara jest ich histeryczne parcie nie tylko do zablokowania możliwości stworzenia bliższych więzi gospodarczych między Rosją i Europą, ale także do wyparcia tych, które już istnieją. W szczególności, zależność UE od rosyjskiego gazu (i wszelkich większych producentów ropy, nie będących „własnością” bądź nie poddającym się łatwo wpływom USA) stanowi w oczach Stanów Zjednoczonych główne zagrożenie dla dalszego podporządkowania się Europy angloamerykańskim „wartościom”, czyli utrzymywaniu Ameryki na samym szczycie początku ubiegłego roku, kiedy w Syrii szalała wyprodukowana „wojna domowa”, Departament Stanu USA zorganizował zamach stanu na Ukrainie, w którym został obalony prorosyjski rząd, a w jego miejsce zainstalowano ekipę kolaborantów, która ustanowiła nowy standard czołobitnej służalczości wobec Zachodu. Ukraina była historycznie ważnym węzłem tranzytowym w przesyle rosyjskiego gazu do Europy. USA żywiły nadzieję, że przewrót może jakoś zatamować ten przepływ, co zmusi Europę do poszukania gazu gdzie indziej. W zainicjowaniu zamachu stanu USA upatrywały również (albo przede wszystkim) szansy na eksmisję rosyjskiej floty czarnomorskiej z Krymu, co byłoby ciosem dla planowanego zaangażowania wojskowego Rosji w Syrii. Rosja, oczywiście, doskonale zdawała sobie sprawę z rzeczywistego celu przewrotu na Ukrainie i podjęła odpowiednie działania, przyjmując Krym z powrotem do Federacji Rosyjskiej. Rosyjski gambit krymski był następnie wykorzystywany przez zachodnie media do sprowokowania wśród rządów UE histerii wokół rzekomych rosyjskich planów inwazji na całą Europę, a tym samym przekonania Europejczyków o konieczności „dywersyfikacji” dostaw gazu i odwrócenia się od gazu rosyjskiego. Ale 18 miesięcy później rosyjski gaz wciąż płynie przez Ukrainę do UE. Oczekiwanie, że rządy europejskie będą rozpowszechniać amerykańską propagandę o „złej Rosji” to jedno, czym innym jest oczekiwanie, że narażą swoich obywateli na marznięcie, a swoje fabryki na przestoje, w interesie amerykańskiej polityki zagranicznej, która sprowadza się do hasła „jeśli ja nie mogę cię mieć, nikt nie będzie”.SYRIA NA ROZDROŻUSyria od dawna jest sojusznikiem zarówno Iranu, jak i Rosji, i – wraz z Hezbollahem i Palestyńczykami – jest ostatnim pozostałym zwolennikiem świeckiego, postępowego Bliskiego Wschodu, rządzonego przez arabskich nacjonalistów. Jako taki, rząd syryjski jest przeciwny wszystkiemu, za czym opowiadają się zdradzieccy ideolodzy wahabijskich siepaczy w monarchiach Zatoki Perskiej, a w szczególności trwającemu już kilkadziesiąt lat umożliwianiu realizowania angloamerykańskiej polityki bliskowschodniej, polegającej na złodziejstwie i wzniecaniu wojen, która od 1970 roku znacznie się intensyfikowała dzięki tejże ideologii wahabijkich siepaczy, promowanej zarówno przez samych obcinaczy głów, jak i elity z Waszyngtonu w celu wspierania ich petrodolarowego programu. Syria, gdzie od 1948 roku znajdowały dom miliony palestyńskich uchodźców, nigdy nie była też zbyt przychylna już wspomniano, Angloameryka zawzięła się, żeby pozyskać innych dostawców gazu dla Europy. Na szybko niewiele można zrobić z rurociągami Północnego Potoku, idącymi bezpośrednio do Niemiec, i z tranzytem przez Ukrainę, ale już planowany Południowy Potok, który dostarczałby rosyjski gaz do Europy Południowej to już zbyt duża bezczelność dla angloamerykańskiego Imperium. Zapowiedziany w 2007 r. gazociąg południowy wyglądał na pewniaka do kwietnia 2014 roku, kiedy to Krym przyłączył się do Rosji i wszystkich ogarnął strach przed pląsającym rosyjskim czarnym ludem. Dostarczywszy uzasadnienie poprzez zamach stanu, który zmusił Rosję do ochrony swojej floty czarnomorskiej, Waszyngton wezwał swych europejskich lokajów, aby anulowali projekt. Parlament UE pokornie polecenie wykonał, przyjmując niewiążącą rezolucję sprzeciwiającą się rurociągu i zalecającą poszukiwanie alternatywnych źródeł. Na szczęście dla UE i jej mistrzów w Waszyngtonie alternatywne źródło było już przygotowywane w postaci rurociągu Katar-Turcja, zaproponowanego już w 2002 roku, który przesyłałby katarski gaz do Turcji i UE. Musiałby jednak przebiegać przez Syrię. Poproszony o zgodę, rząd Asada odmówił, ponieważ chciał „chronić interesy [swojego] rosyjskiego sojusznika, który jest głównym dostawcą gazu ziemnego do Europy”. Przez „ochronę interesów swojego sojusznika, Rosji” rząd syryjski rozumiał nie to, że nigdy nie pozwoli na przebieg bliskowschodniego gazociągu przez swoje terytorium do Europy, ale to, że zgodziłby się na niektóre rurociągi, kontrolowane przez pewne konkretne kraje. W idealnej sytuacji Rosja wolałaby zapobiec wyparciu dostaw swojego gazu na rynki unijne przez gaz z Bliskiego Wschodu, ale gdyby to okazało się niemożliwe, zaakceptowałaby innego, przyjaznego jej, śródziemnomorskiego (lub irańskiego) dostawcę, który zaprosiłby Rosję do rozwoju odrzuceniu oferty Arabii Saudyjskiej, Syria zapisała się na gazociąg Iran-Irak-Syria, który przesyłałby gaz z tego samego pola naftowego w Zatoce Perskiej, należącego do Iranu i Kataru (ale od strony irańskiej), przebiegając przez Iran, Irak, Syrię i Liban, a następnie, dnem Morza Śródziemnego, prawdopodobnie do Grecji. Od tego momentu Katar i Turcja (wraz z Saudyjczykami) stały się zdecydowanymi zwolennikami obozu „Asad musi odejść!” i rozpoczęły dostarczanie dżihadystów i broni do wszczęcia i podsycania syryjskiej „wojny domowej”. Jednak w wyniku konfliktu w Syrii projekt gazociągu Iran-Irak-Syria opóźnia się i Turcja grozi Rosji anulowaniem planowanego rurociągu „turecki potok” i umowy, na mocy której Rosja budowałaby tureckie reaktory jest również dużym konsumentem rosyjskiego gazu, a prezydent Erdogan stwierdził, że może poszukać innych dostawców, ale czyż nie to właśnie już próbuje robić, wspierając usunięcie Asada, żeby można było zbudować linię przesyłową Katar-Turcja? Rosji nie da się tak łatwo może zastanawiacie się, co ma z tym wszystkim wspólnego Afganistan, zważywszy, że jest krajem śródlądowym, położonym po drugiej stronie Iranu [w stosunku do Turcji], obok Pakistanu. Prawdopodobnie nie będziecie zaskoczeni tym, że Afganistan również ma ogromne rezerwy gazu i ropy, a w 2010 r. amerykańscy geolodzy odkryli ogromne złoża żelaza, miedzi, kobaltu, złota i ważnych dla przemysłu metali, takich jak np. lit. Ale póki cokolwiek z tego będzie można zacząć wydobywać, Afganistan odgrywa kluczową rolę w transporcie kaspijskiej ropy i gazu do Chin, Pakistanu i Indii – trzech gęsto zaludnionych krajów rozwijających się, które potrzebują dużo energii. Afganistan, graniczący też na krótkim odcinku z Chinami, w grudniu 2011 r. podpisał kontrakt na poszukiwania ropy naftowej z China National Petroleum Corporation. Ale wróćmy do połowie 2013 roku, kiedy Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Turcja i państwa Zatoki Perskiej zaangażowały się w próbę usunięcia Asada, do Moskwy na spotkanie z Putinem poleciał szef saudyjskiego wywiadu książę Bandar. Przyniósł obietnice i niezbyt zawoalowane pogróżki dla Rosji mające związek z Syrią: „Zastanówmy się, jak ujednolicić rosyjską i saudyjską strategię w kwestii ropy. Celem jest uzgodnienie ceny ropy i wielkości jej wydobycia, które zagwarantują utrzymanie stabilnej ceny na światowych rynkach ropy naftowej. Rozumiemy duże zainteresowanie Rosji śródziemnomorską ropą i gazem od Izraela po Cypr. I rozumiemy znaczenie rosyjskiego gazociągu do Europy. Nie jesteśmy zainteresowani konkurencją w tym obszarze. Możemy współpracować w tej dziedzinie” – powiedział Bandar, rzekomo wypowiadając się za wiedzą USA i z ich Bandar zobowiązał się do ochrony bazy marynarki wojennej Rosji w Syrii, jeśli zostanie obalony reżim Asada, ale także napomknął o czeczeńskich atakach terrorystycznych podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi, gdyby Rosja nie wykazała dobrej woli. „Mogę wam zagwarantować ochronę Zimowych Igrzysk Olimpijskich w przyszłym roku. Grupy czeczeńskie, które zagrażają bezpieczeństwu zawodów, są pod naszą kontrolą. Nie są nam straszne. Wykorzystujemy je w odniesieniu do reżimu syryjskiego, ale nie będą odgrywały żadnej roli w politycznej przyszłości Syrii” – to puste groźby i takież obietnice świrniętego siepacza z manią wielkości. Saudyjczycy nie mają możliwości wywierania nacisku na Katar (ma ją tylko Angloameryka) i podczas gdy Rosja mogłaby skorzystać na pomocy Arabii Saudyjskiej w utrzymaniu wysokich cen ropy naftowej, Putin nie zamierzał zaufać temu fanatycznemu pseudomuzułmańskiemu „księciu”.Jego odpowiedź była dość wymowna: „Nasze stanowisko w kwestii Asada nigdy się nie zmieni. Jesteśmy przekonani, że do wypowiadania się w imieniu narodu syryjskiego najlepiej kwalifikuje się rząd Syrii, a nie ci wątrobożercy”.Rok później, niewątpliwie na rozkaz USA, Saudyjczycy zwiększyli wydobycie ropy w celu zduszenia cen na rynkach, zmniejszając tym samym rosyjskie dochody z ropy. Manewr ten wykonano w parze ze zorganizowanym przez Zachód atakiem finansowym na rubla. Rosja przeżyła, a rok później zaczęła bombardować wątrobożerców księcia Bandara w chodzi o tych kilka projektów dystrybucji bliskowschodniego gazu, które miałyby zastąpić w Europie rosyjski gaz, to fakt, najbardziej uderzające jest to, że budowa każdego z nich byłaby dużo kosztowniejsza niż budowa rosyjskiego Południowego Potoku – którego rurociągi są prawie gotowe – czy też alternatywnego Tureckiego Potoku, zaproponowanego przez Rosję pod koniec ubiegłego roku. Katarskie gazociągi, żeby dotrzeć do UE, musiałby ciągnąć się na dystansie 5 tys. km i przebiegać przez cztery kraje, w porównaniu do 1000 km rur, przebiegających w linii prostej pod Morzem Czarnym w wypadku Gazociągu Południowego czy Tureckiego Potoku. Jednak nie należy oczekiwać większego sensu od obłąkanego i rozwścieczonego imperium angloamerykańskiego ani od jego świrniętych obcinaczy głów na Bliskim Wschodzie, kiedy rozpaczliwie i za wszelką cenę próbują powstrzymać Rosję. INTERESY IZRAELAMoże zauważyliście, że Izrael wykazał się niezwykłą biernością (jak na izraelskie standardy) w obliczu tego, co mogłoby się wydawać najlepszą okazją do przyspieszenia upadku jego długoletniego wroga, Syrii. Istnieje kilka powodów, dla których Izrael nie zaangażował się w pełni w kampanię usunięcia Asada i jego rządu:1. Saudyjczycy, Katarczycy, Turcy i Angloamerykanie wykonują w tej branży bardzo dobrą robotę (a przynajmniej tak było do tej pory)2. Podczas gdy Izrael ma pieniądze w grze o gaz w postaci pola Lewiatan u swoich wybrzeży, nie potrzebuje Syrii do jego transportu, niezależnie od docelowego Izrael i Rosja nie są wrogami. W 2013 roku Gazprom podpisał z izraelską firmą Levant LNG Marketing Corp. 20-letni kontrakt na wyłączny zakup skroplonego gazu ziemnego z izraelskiego podmorskiego złoża Izrael już ukradł kawałek Syrii w 1967 roku – wzgórza Golan – i nie ma zamiaru go oddać. Jako bonus, niedawno odkryto tam duże złoża Izrael nigdy nie jest szczęśliwszy niż wtedy, kiedy jego bliskowschodni sąsiedzi walczą między sobą. Jeśli Izrael podejmie jakiekolwiek działania w tym momencie, będzie to użycie „mgły wojny” do zainicjowania „ostatecznego rozwiązania” jego najbardziej palącego, palestyńskiego MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ?Nie mam zdolności zdalnego postrzegania, ale myślę, że możemy się spodziewać reakcji USA na wtrącanie się Rosji na Bliskim Wschodzie – i zapewne będzie to jedyna realnie możliwa dla Stanów odpowiedź: „asymetryczna”. Oczekiwać należy kontynuacji zniesławiania, oszczerstw i jawnych kłamstw na temat tego, co Rosja robi w Syrii, na Ukrainie, w Europie czy gdziekolwiek indziej, gdzie pojawia się Rosja albo Putin. W tym samym duchu można spodziewać się dalszych nacisków na państwa UE, które są potencjalnym punktem tranzytowym dla przyszłych gazociągów rosyjskich, jak choćby Grecja i Macedonia. Prezydent UE już publicznie stwierdził, że „zagraniczni politycy” (domyślcie się sami, o kogo chodzi) celowo sprowokowali „kryzys uchodźstwa”, żeby „osłabić Europę”. Zwróćcie uwagę na kraje, które były na linii ognia: Grecja, Macedonia, Węgry. Oczywiście zawsze można wyciągnąć z torby „ISIL” do przeprowadzenia ataków terrorystycznych i destabilizacji państw bałkańskich (na przykład Albanii). Ale po części właśnie dlatego Rosja bombarduje obecnie saudyjskich pozostaje, że Europa jest „sojusznikiem” USA tylko tak długo, jak długo dostosowuje się do amerykańskich metod politycznych, nawet tych, które wyraźnie szkodzą krajom członkowskim Unii. Ale to niebezpieczna dla USA gra. Podobnie jak szkolny tyran błędnie bierze milczenie dzieci za akceptację jego zachowania, Waszyngton może obudzić się pewnego ranka i stwierdzić, że niektórzy z jego najbliższych sojuszników spiskują przeciw niemu, nawet w zmowie z ich „wspólnym wrogiem”.Włodarze angloamerykańskiego imperium muszą to wszystko robić, jeśli chcą zabezpieczyć swoje pozycje. Ale z każdym dniem ich przyszłość przedstawia się gorzej. Istotnie, niecałe dwa tygodnie po tym, jak Rosja zaczęła bombardować wątrobożerców, całe to przedsięwzięcie zaczęło się Bagdad powiedział, że jego zdaniem dobrze by było, gdyby to Rosja, a nie Ameryka, odgrywała większą rolę w Iraku. To prawdziwy policzek po dziesięciu latach „bezpłatnych dostaw wolności i demokracji”. Ostatnio również Afganistan zwracał się do Rosji o pomoc militarną przeciwko talibom. Przypadkowo (lub nie!) sekretarz obrony USA Ash Carter ogłosił wczoraj, że natowska „misja” w Afganistanie może być przedłużona o 5 lat, wbrew planowanemu na 2016 r. wycofaniu stamtąd wojsk NATO. Nie pozostając w tyle, ważny rosyjski dyplomata oświadczył (także wczoraj), że oprócz tego, że „ISIL” szkoli dżihadystów rosyjskiego pochodzenia w Afganistanie, na dodatek są oni tam szkoleni przez obywateli USA i Zjednoczonego Królestwa! Czyżby znak ewentualnego bombardowania „ISIL” przez Rosję w Afganistanie?Jest niezwykle ważne, żeby możliwie wielu ludzi widziało, co się dzieje „za kurtyną” geopolitycznej błazenady, dominującej obecnie na pierwszych stronach gazet. Czytamy w prasie zachodniej historyjki, że ani Cameron, ani Obama, i kto tam jeszcze, nie będzie wspierać rosyjskich nalotów przeciwko ISIL w Syrii, dopóki Rosja nie przestanie wspierać Asada, bo Assad to taki okropnie „krwiożerczy dyktator”. Są to tak fantastyczne i oczywiste dziecinne bzdury, że żenujące jest oglądanie, jak te polityczne gadające głowy robią, co mogą, żeby sprawić wrażenie, iż naprawdę tak Asad jest tak „złym człowiekiem”, to dlaczego tak uroczyście go podejmowano w Pałacu Buckingham ponad dwa lata od rozpoczęcia jego pierwszej kadencji? Jeśli Kaddafi był tak „okrutnym dyktatorem”, to dlaczego w grudniu 2007 roku zaproszono go do rozbicia namiotu pod Pałacem Elizejskim a następnie na obiad w Pałacu? Świat polityki realnej jest celowo ukryty przed wzrokiem społecznym, ponieważ zachodni politycy obawiają się, gdyby kiedyś ujawniono ich prawdziwe słowa i czyny, „ludzie goniliby nas po ulicach i zlinczowali”, jak swego czasu ostrzegł George H. W. 100 lat historii świata było zdominowane i kształtowane przez wojny o ropę, a ostatnio o gaz, toczone przede wszystkim między głównymi mocarstwami. Nie jest przesadą stwierdzenie, że wyrżnięte zostały miliony niewinnych ludzi, głównie przez zachodnie rządy i ich siły zbrojne, w celu zabezpieczenia dostępu do ropy naftowej i gazu – i kontroli nad nimi – oraz utrzymania wszystkich innych w stosunkowym ubóstwie i na podporządkowanej pozycji. Jest to ważny punkt. Na świecie jest dość zasobów naturalnych, żeby wszystkie kraje mogły prosperować, ale patologia budowniczych imperium na Zachodzie domaga się, żeby to oni, i tylko oni, kontrolowali świat kosztem wszechświat, czy jakkolwiek chcecie to nazywać, ma niesamowitą zdolność „przemawiania” do nas, jeśli jesteśmy na tyle uważni, żeby odczytywać „znaki”. Często używaną analogią do opisania tej powszechnej usługi wysyłania wiadomości jest billboard, na którym komunikat początkowo wyświetlany jest drobnym drukiem i wygląda niewinnie. Gdy wiadomość jest ignorowana, tekst powiększa się, jeśli jest nadal ignorowany, dodawane są migające światełka. W końcu billboard spada nam na głowę. Uważam, że to interesujące, że gdy świat pogrąża się w wojnach i konfliktach o ropę naftową i gaz, częstość występowania niecodziennych wybuchów ropy i gazu, z których wiele wydaje się mieć naturalne przyczyny, rośnie w zastraszającym tempie. Czyżby „Wszechświat” próbował nam coś powiedzieć?Autorstwo: Joe Quinn Źródło oryginalne: Tłumaczenie i źródło polskie: [1]. Zob. “Super Imperialism: The Economic Strategy of American Empire”, Michael Hudson. [2]. Zob. “Gold Warriors: America’s Secret Recovery of Yamashita’s Gold”, Sterling Seagrave. [3] Zob. href=”//

Czy Norwegia uratuje Europę przed importem z Rosji? Bezpieczeństwo energetyczne, Wiedza. Maciej Fijak. 21 marca 2022. Podziel się: Kiedy niemal cała Europa z nadzieją spogląda na norweskie złoża surowców naturalnych, w zaledwie pięciomilionowym kraju trwa gorąca debata. Część tamtejszej sceny politycznej ostrzega, że Norwegia nie

Kanadyjska firma Central European Petroleum chce wydobywać z dna morskiego w okolicach Świnoujścia gaz ziemny - poinformowano w środę PAP w świnoujskim magistracie. Firma zamierza potwierdzić opłacalność wydobycia. W latach 70. i 80. XX wieku w rejonie Wolina odkryte zostały złoża gazu, których jednak nigdy nie eksploatowano. Według przedstawicieli kanadyjskiej firmy Central European Petroleum, złoże gazu Wolin rozciąga się od niemieckiej granicy na zachodzie po obszar Morza Bałtyckiego położonego na północ od Międzyzdrojów – poinformował magistrat. Największa część złoża gazu znajduje się na północ od wyspy Wolin, pod dnem morza, którego głębokość w tym rejonie wynosi około 10 metrów. Central European Petroleum szacuje, że złoże zawiera około 30 – 40 miliardów metrów sześciennych wydobywalnego metanu i około 18 milionów metrów sześciennych płynnych gazów ziemnych. Obecnie złoże Wolin to największe w Polsce i jedno z największych w Europie niezagospodarowanych złóż gazu ziemnego – szacują Kanadyjczycy. Eksploatacja złoża może oznaczać wpływy do świnoujskiego budżetu - firma zapewnia, że tylko z podatku od nieruchomości (wiertnia i zakład uzdatniania wydobytego gazu) wynosiłyby one około 50 mln zł rocznie – podał magistrat. Dodatkowo, do miasta miałoby trafić 60 proc. wpływów z opłaty eksploatacyjnej płaconej przez spółkę od każdego tysiąca metrów sześciennych lub tony wydobytego gazu. Kanadyjczycy zapowiedzieli, że gaz wydobyty ze złoża Wolin trafi na rynek polski, a potencjalni klienci to zakłady chemiczne w Policach, statki napędzane LNG, lokalny rynek oraz inne rynki w Polsce. Central European Petroleum z siedzibą w Kanadzie została założona w 2006 r. Firma jest prywatną spółką, która koncentruje się na poszukiwaniu złóż gazu ziemnego we wschodnich Niemczech i Polsce. W grudniu 2017 r. Ministerstwo Środowiska wydało firmie koncesję na poszukiwanie, rozpoznanie i wydobycie ropy naftowej oraz gazu ziemnego na obszarze wyspy Wolin. Chodzi o tereny położone w granicach czterech gmin: Świnoujścia, Międzyzdrojów, Dziwnowa i Wolina oraz na terenie przyległego morza. Pod koniec ubiegłego roku rozpoczęto poszukiwania surowców w granicach administracyjnych Świnoujścia. Na początku lipca br. zakończono badania sejsmiczne na wodach morskich w strefie przybrzeżnej. W październiku 2019 r. wystąpiono do Lasów Państwowych o dzierżawę gruntów leśnych wraz z ich wylesieniem pod lokalizację wiertni i wywiercenie dwóch otworów poszukiwawczych. W przyszłości, jeśli zapadną decyzje o wydobyciu gazu, potrzebny będzie teren pod budowę zakładu uzdatniania wydobytego gazu. Zdaniem Kanadyjczyków, jego budowa będzie kosztowała 2,5 mld zł.

Cypryjskie złoża gazu. W sumie na wodach Cypru zlokalizowano już cztery złoża gazu ziemnego. Wcześniej podobnego odkrycia dokonały ExxonMobil wraz z Qatar Petroleum (złoże szacowane na Opublikowano: | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Wiadomości ze świataLiczba wyświetleń: 396W mediach jakby przycichło na temat Syrii. Świat pasjonuje się obecnie śmiercią trzech osób w Bostonie i nikogo nie interesują setki ofiar na Bliskim Wschodzie, a powinno, bo to państwa zachodnie pośrednio odpowiadają za ten nieustający rozlew krwi. Ten sam scenariusz, który zastosowano wobec Iraku czy Libii jest teraz stosowany wobec Syrii. Do tej pory wydawało się, że podstawowa różnica między tymi krajami polega na tym, że w Syrii nie ma ropy naftowej. Okazuje się, że takie założenie może być kilka lat temu firmy poszukiwawczej z Norwegii w Syrii złoża ropy naftowej i gazu, które pozwoliłyby, aby ten kraj osiągnął znaczące miejsce na świecie w eksporcie węglowodorów. Norwegowie znaleźli ponoć w Syrii 14 obszarów bogatych w ropę naftową, w tym cztery największe pola naftowe miałyby się znajdować w pobliżu nadmorskiego miasta Banias w pobliżu granicy z Libanem. Gdyby doszło do eksploatacji samych tych pól mogłyby utrzymać produkcję ropy, równą Kuwejtowi. Kolejne cztery pola w potwierdziły rezerwy równe Cyprowi, Libanowi i Izraelowi razem wziętych. Tak, więc, Damaszek teoretycznie powinien być w stanie wyprodukować 6,7 mln baryłek ropy dziennie, w sumie tylko dwa razy mniej niż Arabia tej samej Syrii, norwescy eksperci odnaleźli też ogromne ilości gazu, co w przyszłości może być niekorzystne dla Kataru. Rząd Assada odmówił umieszczenia na swoim terytorium gazociągu do Europy, czego bardzo oczekiwał katarski emir. W istocie, w przypadku pozytywnej decyzji, koszt katarskiego gazu sprzedawanego do Europy byłby znacząco niższy niż rosyjskiego. Więc w tej kwestii syryjscy przywódcy byli rzeczywiście po stronie zauważyć, że pomimo wszystkich podpisanych umów o poufności wyniki prac poszukiwawczych, zostały sprzedane do kilku międzynarodowych koncernów naftowych. Jeśli raporty są prawdziwe stanowią przekleństwo dla Syrii. Teraz jasne staje się zainteresowanie państw zachodnich i arabskich w zniszczeniu świeckiego reżimu Assada i ustanowienia jakiegoś marionetkowego rządu, który robiłby to, co chcą zainteresowane tym strony. Celem operacji może być po prostu uzyskanie dostępu do lokalnej ropy naftowej i nie dostrzegać w tej sytuacji analogii między tym, co stało się w ciągu ostatnich kilku lat z polskim gazem łupkowym, który w rękach zachodnich koncernów również mógł stanowić zagrożenie dla rosyjskich interesów w Europie. Znowu można powiedzieć, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to choćby pozornie wydawało się to niezwiązane, może chodzić o pieniądze, czyli o gaz. Na szczęście u nas nikt nie wywołał z tego powodu wojny, ani nie dąży już do zmian politycznych osiąganych za pomocą krwawych podstawie: RT Źródło: Zmiany na Ziemi TAGI: Gaz i ropa naftowa, SyriaPoznaj plan rządu!OD ADMINISTRATORA PORTALUHej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym. Wg8eKWd.